piątek, 30 listopada 2007

Tylko

Jednak wczoraj nie napisałem, mimo, że na to sie zapowiadało. Myślałem, że napisze, bo po prostu chciałem nie spać, lecz niestety nie wytrzymałem. Cztery i pół godziny snu plus extra czterdzieści minut w pociągu dają się teraz we znaki. To i tak dużo... znaczy... zawsze tak uważam, bo mogło być gorzej. Ale o dziwo w pociągu wśród ciepełka, bo pociąg był niesamowicie rozgrzany ;3 znaczy sie bardzo dobrze grzali i był w dodatku pusty prawie... i to dało mi tyle energii... ale teraz strasznie chce mi się spać /yaawn/ właśnie mi się ziewło... no ale wiadomo, że nic nie może być proste. Mama właśnie wysłała mnie do sklepu t.t po leki na ból głowy. Po drugie, jutro do szkoły, odpracować coś tam...

Wiesz, piszę Czesiu, bo tak bardzo chciałem z kimś porozmawiać... z kimkolwiek bym nie rozmawiał pewnie będę bredził brednie... gadał jakieś głupoty i tworzył sobie problemy z niczego. I już wiem dlaczego dawniej zamykałem bloga na hasło... bo chciałem pisać zupełnie wszystko, a nie chciałem nikogo urazić...

Muszę też sie pochwalić, że staram się komuś mówić jeżeli mi sie coś nie podoba... być szczerym... wiadomo, że trzeba to przemyśleć, Ty wiesz o co chodzi.

Wracając do zamknięcia bloga, zastanawiam sie czy znów tego nie zrobić... bo kiedy mam Ciebie, to nie zależy mi jakiśch komentarzach. Co prawda one wprowadzają swoje zdanie, coś tworzą... ale ja nigdy specjalnie ich jakoś nie potrzebowałem...

Teraz, poczułem się jak dawniej
... idę do sklepu i dobranoc

czwartek, 29 listopada 2007

A więc...

Zdanie po pierwsze nie zaczyna sie od 'a więc'... ale w gruncie rzeczy to nie był początek zdania, więc ujdzie. Chyba mogę uznać Czesiu, że tu ostaniemy na czas niedługi. Znaczy nie koniecznie niedługi, może być długi krótki, w zależności od tego jak nam będzie... Jeśli chodzi o okoliczności wystrojowe to niech będą takie... totalnie proste... jako, że jestem zmęczony i nie chce mi sie nic. Po dwa, w gruncie rzeczy ten pokój ma służyć tylko naszym rozmowom. Nie przewiduje w taryfie większej ilości osób. Tak jak to było dawniej, aczkolwiek nie widzę również sensu zakładania hasła, bo przecież i tak prawie, że nikt nie będzie miał dostępu do tego bloga, znaczy adresu... ach nevermind.

Wciąż przeraża mnie przemijanie... nie wiem czemu ale mam takie wrażenie, że jak coś się popsuje, to jest bardzo nikła możliwość naprawienia tego. Mówię tu o samoistnym zepsuciu się, choć tak naprawdę to nie jest możliwe... a cały ten temat dotyczy generalnie przyjaźni... boje sie wszystkiego. A czasem nie warto sie bać... powinno się żyć chwilą, nie myśleć o niczym... brakuje mi tego... brakuje mi "wolności"...

Znając siebie, możliwe, że jeszcze dziś napisze...

poniedziałek, 26 listopada 2007

A zatem Czesiu... przypadkiem... chcąc nie chcąc, przeprowadzilismy sie... ;3