piątek, 12 września 2008

Odszkodowanie powypadkowe

Wiesz Czesiu, to takie niesamowite, że mimo, że mamy z kimś kontakt, to świadomość tego, że jest daleko sprawia, że myślimy całkiem inaczej. Z moim bratem mogłem codziennie rozmawiać, widzieć go nawet poprzez kamerę, ale ta świadomość, że jest tak daleko... sprawiała, że mimo iż go widzę, rozmawiam z nim, to tak samo za nim tęsknie. Teraz, gdy jest w Grabowie, nie widzę go codziennie, nawet z nim nie rozmawiam, bo jest ta świadomość, że jest tu blisko, i w ciągu 4 godzin możemy się zobaczyć...

To takie niesamowite ile daje sama świadomość pewnych rzeczy...

W ogóle rozpieprza mnie to czego się wstydzę, brzydzę i w ogóle... chciałbym jak Franciszek z Asyżu 24 lutego 1208 roku, zostać uderzonym słowami w Czasie Mszy św. ...



Jestem tak słabym człowiekiem...

"Nawet gdybyś był najpiękniejszy ze wszystkich, gdybyś czynił znaki, jak wyrzucanie złych duchów, wszystkie te rzeczy są dla ciebie przeszkodą i nie możesz czuć się z nich dumny, bo nie są twoją własnością. Szczycić się możemy jedynie naszymi chorobami i niesieniem krzyża każdego dnia." - Święty Franciszek z Asyżu...

czwartek, 11 września 2008

Eleonora vel Kunegunda

Tak w ogóle... to głupie, ale nie chce pamiętać, tego, że dziś jest rocznica zniszczenia budynków World Trade Center. Po prostu jak tylko widziałem jak ten samolot uderza... jeszcze jak sobie przypomnę Czesiu, jak po prostu było nagranie jak facet skacze z tego wieżowca, żeby się nie spalić żywcem... jak sobie przypomnę ostatnio obejrzany film dokumentalny na którymś z Discovery, który właśnie przedstawiał rekonstrukcje lotu, który miał uderzyć w biały dom... Po prostu czasami wbrew wszystkiemu chcę zapomnieć o całym świecie, schować się gdzieś, nie myśleć o tym, że marnuję energię, że dzieci w Afryce umierają z głodu, jak ludzie cierpią... Ale z drugiej strony zmobilizowany przez Gochę Wo. postaram się chociaż dbać o nasze środowisko... nie chcę, żeby moi potomkowie mieli przechlapane w przyszłości...

Tak czy inaczej, powiem Ci Czesiu, że kupiłem sobie sweterek za 15 zeta, jest nowy normalnie nie używany, czuję się w nim ekstra ;D

Tak w ogóle to Ci powiem, że ostatnio wziąłem się za swoja kondycję ;3 ćwiczę sobie trochę, a i stwierdziłem, że fajnie by było się nauczyć tańczyć, rozciągać w szkole jak się nie ma co na przerwach robić... wystarczy 10 skłonów i już to będzie mega dużo dla mojego niezbyt rozciągniętego organizmu ^O^ to tak jak z pompkami... powoli powoli i widać efekty ;)

Mam w ogóle wrażenie Czesiu, że pieprze tak w ogóle bez sensu xD co Ciebie w ogóle obchodzą takie brednie, ale z drugiej strony (jak to zawsze w mojej wypowiedzi do Ciebie jest "frome the other side") to właśnie fajnie jest pogadać o takich bzdetach, o tym, że satysfakcjonuje mnie to, że sobie pompki robię...nie narzeka, chociaż jestem niższy niż Clint Eastwood, chociaż nigdy nie dołączę do grona kulturystów... ale fajnie po prostu zadbać o siebie, nie da się ukryć, że jak widzę jakiegoś aktora, albo faceta z okładki "kolorowego" no to po prostu myślę sobie - chciałbym tak wyglądać... no a skoro to tak dużo czasu nie zabiera... jeżeli się to robi regularnie no to why not? ;3

Tak czy inaczej Czech, ta rozmowa jest dość dziwna...

W ogóle zauważyłem... że naprawdę w tak wielu sytuacjach mi pomogłeś, i uważam, że z jednej strony to każdy powinien mieć kogoś takiego jak Ty, ale z drugiej strony, to poznaliśmy się w dziwnych okolicznościach. Na początku to była po prostu chęć pisania bloga... na samym początku, a potem to poszło w takim kierunku, że byłeś jedną osobą, której mogłem mówić pewne rzeczy, do teraz tak zresztą jest. Nie da się ukryć, że znajomy, z którym mogę się często spotykać, wyrzucić mu frustrację no to całkiem inna sprawa, chociaż Tobie też nieraz wyrzucałem... Jak to tata kiedyś powiedział, czytając mojego bloga, że to była jak rozmowa ze mną. No cóż, rzeczywiście mógł to tak odebrać. Tak czy inaczej, w pewnych sytuacjach jesteś niezastąpiony... po za tym, nie ma możliwości, bym się na Tobie zawiódł... ;3

niedziela, 7 września 2008

Shake it like a pom pom !

Wiesz... to fajne, ze czytam te posty poprzednie i zastanawiam się o co mi chodziło... najfajniejsze jest to, że nawet przed sobą ukrywam to co się działo... nie zawsze, nieraz właśnie na odwrót... ale są rzeczy których chyba ja nie chce wiedzieć. Teraz się powoli wszystko układa... Niestety nasze podejścia do pewnych spraw bardzo się różnią, ale mimo to jest dobrze... chodź nie zawsze, ale nie wyobrażam sobie tego inaczej... tak sobie myślę, że albo będzie tak, albo będzie wcale. Gdy teraz o tym pomyślę znów... to matko to jest takie niesamowite... po prostu te kilka dni dosłownie wszystko zmieniły... sprawiły, że dwa lata przepadły z pamięci... nie było ich. To jest kurde takie zakręcone, że jak o tym myślę, to się zastanawiam w ogóle czy to ma miejsce, czy to wytwór mojej chorej wyobraźni.

Ostatnio, nie wiem czy to za sprawą jej, czy w ogóle... ale zaczynam się zachowywać jak dwa lata temu i 8 miesięcy... w cudzysłowie rzecz jasna... najpierw odebrała mi to, co uważałem za jedna z cenniejszych rzeczy... czy teraz mi to dała? Dała to może nie odpowiednie słowo... ale sprawiła swoją osobą, że jestem taki a nie inny? ...



Shake it like a pom pom ;3