Tak wiem, dawno nie pisałem... i znów piszę... ponieważ nie wiem z kim o tym pogadać... nie wiem jak, a strasznie mnie to gryzie... Naturalnie będę pisał tak, że nigdy póżniej nie będę wiedział o co chodziło...
Jest to strasznie dziwna sytuacja... czuje się jakoś maksymalnie nie zręcznie... to dość zrozumiałe, ale mimo wszystko nie jest mi z tym fajnie... naturalnym biegiem rzeczy, staram się nie używać pewnych zwrotów, nie mówić o pewnych sprawach...
...z drugiej strony uświadomiłem sobie chyba... że chciałbym ją znać, być przy niej i móc jej jakoś pomóc, wesprzeć... zacząłem jednocześnie żałować... że prawdopodobnie jestem jedynie błaznem na tym dworze...
...być przy niej... może niekoniecznie... ale móc jakoś wesprzeć... gdyby to może był ktoś, na kim mi nie zależy, nie czuł bym się tak jak teraz... ale zawsze mi zależało na tej znajomości... jest kimś wyjątkowym... a ja właściwie jestem zwykłym wariatem, gówniarzem, który nic nie wie o życiu...
Naturalnie Czesiu... jesteś po to by wysłuchać moich ciężkich i wcale miłych tematów, zażaleń...
Nie mogę o tym przestać myśleć... wiem tak mało, co sprawia, że żyję w jeszcze większej niepewności tego co sie wydarzyło... po prostu boli mnie to, że musiała cierpieć...
Może i mi przyjdzie się zmienić... na bok odłożyć pewne sprawy... zacząć żyć na pełnych obrotach z 10 kawami dziennie...
Życie jest do dupy...
Muszę trochę popracować nad tym, żeby życie nie było do dupy... ale aktualny brak czasu, chęci, motywacji - nie pozwala mi na to...
Ponieważ zamknięto elegancki dom
środa, 6 maja 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)