Zdecydowanie brakowało mi takiej rozmowy, zdecydowanie czekałem na te rozmowę, która zdecydowania miała się odbyć tegoż właśnie dnia. Zdecydowanie jestem inny. Obserwując związki moich znajomych dochodzę do wniosku:
- będę samotnym gudim ale szczęśliwym
- będę gudim niesamotnym i pół szczęśliwym
- będę gudim niesamotnym i szczęśliwym
- będę gudim a ona będzie miała na imię Janusz
Tak się składa, że po prostu związki które obserwuję, znam, są najnormalniej w świecie dziwne. Relacje między owymi ludźmi są dla mnie abstrakcyjne, jak również sytuacje w których oni siebie stawiają. Wiadomo, że może ja mam po prostu inną wizję związku. Inaczej sobie ten element egzystencji wyobrażam, żyję w świecie idealnym gdzie kocham całego siebie i jestem fantastyczny... ale "o kurcze, to tutaj?" No wydaje mi się, że faktycznie, niektóre rzeczy mogę niesłusznie, źle odbierać, ale skłaniam się ku temu, że po prostu ludzie są dziwniejsi ode mnie i żyją w jakichś szalonych związkach. Jeszcze byłbym wstanie przekonać samego siebie, że bredzę głupoty, gdyby nie fakt, że znam ludzi których relację są "normalne", gdzie ludzie darzą się szacunkiem i miłością przede wszystkim.
Dla jednej osoby miłością może być - "Zrób mi kanapki bura suko albo Cię zapnę", a dla innych "Błysk Twoich oczu w świetle księżyca sprawia, że chcę zatrzymać te chwilę na wieki". Może i tak jest w tym przypadku. Ci ludzie kochają tak a nie inaczej. Dla jednych głupota w najprostszej formie może być czystą miłością, może być zabawna, dla innych czysty, prosty pojazd po osobie może być czystą miłością. Tu chyba zależy po porostu od osobistego systemu wartości, bo inaczej sobie tego nie umiem wytłumaczyć. Miłość jest chyba rzeczą wbrew powszechnej opinii - bardzo indywidualnym zjawiskiem.
AD. Nie wziąłem pod uwagę, że można kochać w ludziach wady... wręcz należy, ale nie chcę mi się akurat tego rozpatrywać, albowiem wyżej wymienionych argumentów do tej kategorii zaliczyć nie można.
Stety niestety, im bardziej zindywidualizowane i mniej stereotypowe podejście do tego właściwie i tak czysto biologiczno - chemicznego zjawiska, tym mniejsza szansa na zrealizowanie siebie w naszym wspaniałym społeczeństwie.
Bo fakt, chemia chemią... ale niektórych ludzi od zwierząt różni pewna cecha, mianowicie rozsądek. Czasami mój organizm żałuję, że - bądź co bądź - ta o to cecha zakotwiczyła się we mnie.
Jeżeli ktoś uważa, że to nie jest rozsądek tylko uczucia wyższe czy cokolwiek innego uważa... to niech napiszę, nie obrażę się ;3 Ci co mają zrozumieć, niech zrozumieją i tyle ;c