niedziela, 13 grudnia 2009
niedziela, 6 grudnia 2009
Sok pomarańczowy...
Nie wiem czemu, ale po prostu się odciąłem... cała ta przygoda z pisaniem do różnych ludzi... po czym okazuje się... że nie tylko ja zrobiłem sobie przerwę, inni czy to zmienili nazwę bloga, czy też w ogóle go usunęli...
Ostatnio mam tak, że chciałbym znów zaszaleć i zasmakować buntu... ale jak to na jednym blogu znalazłem, zresztą słusznie
“Żyjemy w czasach w których dla większości życie składa się z buntu, łamania granic i dążenia do anarchii. Bunt stał się kultem ogółu, więc jedyne co powinieneś zrobić to przestać się buntować i ruszyć dupę do pracy.”
— M.Placebo
bunt jest swego rodzaju ucieczką dla mnie od moich myśli. Nie podoba mi się to wszystko... czuję po prostu strach, brak pewności siebie i niechęć do jutra. Tak do dupy ale cóż... to normalnie, że tak mnie się zmienia ;3
Nie zmienia się chyba ostatnio to... że faktycznie mam w poważaniu pewne kwestie... i dobrze mi z tym.
Jednakże chciałbym wybiec biegnąć i się spełnić i nie chciałbym.
Ostatnio mam tak, że chciałbym znów zaszaleć i zasmakować buntu... ale jak to na jednym blogu znalazłem, zresztą słusznie
“Żyjemy w czasach w których dla większości życie składa się z buntu, łamania granic i dążenia do anarchii. Bunt stał się kultem ogółu, więc jedyne co powinieneś zrobić to przestać się buntować i ruszyć dupę do pracy.”
— M.Placebo
bunt jest swego rodzaju ucieczką dla mnie od moich myśli. Nie podoba mi się to wszystko... czuję po prostu strach, brak pewności siebie i niechęć do jutra. Tak do dupy ale cóż... to normalnie, że tak mnie się zmienia ;3
Nie zmienia się chyba ostatnio to... że faktycznie mam w poważaniu pewne kwestie... i dobrze mi z tym.
Jednakże chciałbym wybiec biegnąć i się spełnić i nie chciałbym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)