czwartek, 13 marca 2008

Wiosenny element

Ja nie wytrzymam... ;D zawsze jak zaczynam pisać to chce zacząć od "a więc"... no po prostu zawsze... no ale cóż Czesiu...
Wiesz piszę do Ciebie, bo po prostu mam ochotę napisać Ci coś pozytywnego... Dziś sobie pomyślałem, że skoro tydzień sie kończy, wszystko powoli sie zamyka... tak mam ochotę po prostu wprowadzić do Ciebie trochę pozytywnej atmosfery mimo, że tak do końca pozytywnie nie jest ;) Powiem, Ci, że chciałbym, żeby mój brat już wrócił i ewcia... ale to tyle na ten temat.

O jaa... moja super świecąca się w ciemności skóra ;D

Do mojego pokoju wprowadziłem wiosenny element, a nawet kilka ich jest... są to kwiatuszki, rzeżuszka czy coś takiego, i jeszcze coś, zaraz zrobię fotkę to wrzucę ;) wait a minute maan... właśnie usuwają się bardzo stare zdjęcia... ookey.

Zrobione... wracając... to sam już nie wiem jak jest... wiesz jak zwykle... taka prawda ;p jak zawsze jest pokręcone, jak zawsze ja wszystko przeżywam ;p i jestem zmęczony i jak miałem ochotę się rozpisać tak mi sie naprawdę spać coraz bardziej chce... że hej ;p

W pozytywny sposób napiszę, że zaczyna mnie przerażać fakt, że cała sobota i niedziela wychodzi mi z tygodnia... i ucieka jak reszta dni... i tak naprawdę rezygnowałem z jednych przedmiotów na rzecz drugich w szkole a i tak źle napisałem i kiszka... xD ale cooo tam... ważne jest, że sie napisało, teraz tylko czas się wziąć do nauki. Co ma być to będzie ;)

Powiem jeszcze tak, strasznie się cieszę na wizytę jutro u mojej wychowawczyni z gimnazjum. Z pałką zrobimy jej coś słodkiego i będzie fajnie gites mayonez truskawka ;p

Tak na ogół Czesiu to jest wporzo, ale najgorsze jest jak człowiek wraca do domu, zaczyna myśleć, ma sie uczyć... wtedy jest coraz gorzej i gorzej... dlatego niewyobrażam sobie, mieć teraz wolne, but from the other side to chciałbym sie wyspać... wyjść na dwór porobić zdjęcia. No bo kto powiedział, że czas wolny to siedzenie i nudzenie sie... no ale niestety właściwie w moim wypadku to najczęściej to tak wygląda. Zamiast zrobić coś pożytecznego gudi się 'opierdala'... no tak tak Czesiu to fakt.

Muszę przyznać, że Gotan Project wymiata... no jak pierwszy raz słuchałem tego w domu i robiłem do tego etiudke to ... odlot... no po prostu odlot to jest ge-nial-ne... to co wtedy czułem i w ogóle...

Cieszę się, że w tym tygodniu dostałem 2x 6 z wf'u... ciesze się, bo w tamtym półroczu w życiu nie zrobiłbym tego co teraz. A więc moje ćwiczenia nie poszły na marne, ale nadal będę ćwiczyć ;)

No i patrz... kurde no właśnie Czesiu ! Takie małe rzeczy, a cieszą, i to jak... to ważne żeby o tym pamiętać. Ja Ci powiem, że uwielbiam np myć zęby... chodzić ze szczotką w buzi po domu i sobie myć. Nie lubię stać w łazience. Ojciec Grzegorz zawsze mnie opierdziela, że w ubraniu i w ogóle. Najfajniej ostatnio tak sie zamotałem, że zapomniałem i w kurtce myłem ^^ Taka mała rzecz a cieszy.

Cieszy mnie również fakt moich włosów, których z każdym dniem ubywa ale pracuje nad tym xD no uwielbiam jak idę i wiatr wieje mi w twarz, a włosy podnoszą sie w górę krzycząc - dziewice, ręce w góre xDD. Wtedy widać mi całe czoło i wyglądam jak przychlast ale jest super. Jak tak człowiek sie zastanowi co go cieszy, to aż się lżej na duszy robi. Problemy te, których chwilowo nie da się rozwiązać trzeba odłożyć na bok. Wszystko powoli i w swoim czasie.

I lubię zieleń zdecydowanie... zieleń jest taka pozytywna... słońce... kto tego nie lubi ? ;) Kiedy wstaje rano i mam taki przepiękny widok za oknem to jak tu sie nie cieszyć ;D

W ogóle wiatr jest gites ;) ... zdecydowanie za często używam gites...

I na koniec - o matko... już godzinę spędziłem na pisanie notatki... ale to dobrze ;D Tylko co poniektórzy się pewnie zanudzą... takie życie, raz z górki raz pod górkę ;)

I wiecie... wiosenny element w pokoju jest naprawdę fajny ;)

Dobranoc Czesiu :*

środa, 12 marca 2008

If she stay with you...

Wiesz, znowu się zaczyna to co ostatnio... nie chce mi się pisać o tym co pozytywnego wydarzyło się w moim życiu... tylko kiedy mój stan jest już dość krytyczny wylewam żale tutaj... przeraża mnie to Czesiu, bo nie chce żeby było jak ostatnio... losing hope is easy...
szaro

sobota, 8 marca 2008

oj

ja pierdole,
czesiu...

Świat w :okresie:

Tak tak... powtórzę

ja pierdole

i tymczasem bardzo powoli zbieram sie do spania.

Espress yourself

Wiesz, zauważyłem Czesiu, że ostatnio coraz częściej są tu wulgaryzmy... myśląc o tym co napisze do Ciebie zacząłem rozkminiać, dlaczego bluźnie, jak sobie to wytłumaczyłem to stwierdziłem, że to głupie... więc nie będę rozkminiać... tylko podsumuje dzisiejszy dzień.

Ja pierdole

środa, 5 marca 2008

Spontan

Pisząc tytuł notki jak nigdy chyba pomyślałem, że warto napisać, że rzadko kiedy w większym stopniu tytuł nawiązuję do treści notatki. Bardzo często to jest właśnie taki spontan.

Pomyślałem sobie przepisując właśnie coś ze "skana" do word'a, że fajnie było by kupić sobie nową klawe. Nie zastanawiając się po prostu za bardzo zobaczyć jaka mi sie podoba, jaka jest naprawdę dobra i kupić. I wiesz Czesiu, że kiedy miałem już tą myślą podzielić się z Ambą i Petrem, to zacząłem się zastanawiać, że to jest jednak jakiś wydatek, że pieniądze które uzbierałem przepadną, że tak naprawdę nie jest mi potrzebna nowa klawiatura bo ta jest sprawna w 100%. Zacząłem myśleć, że warto by kupić nagrywarkę dvd. Następnie uruchamia się we mnie sumienie... że tak powiem wpojone przez mojego ojca... - czy warto? - czy mi to tak naprawdę jest niezbędne, potrzebne? ... i cały pomysł upada i dalej jestem z niczym z niewielką kasą na koncie. Następnie uruchamia się myśl - powinienem te kasę przeznaczyć na cele wyższe... chociażby repetytorium z historii, lekcje angielskiego... Jednym słowem, potrzebna mi jest rozmowa z Rudym odświeżenie odpowiedniego podejścia. Pierdolone sumienie kurwa... wkurwia mnie na maksa takie rozkminianie tego... zachowuję się jak jakiś pustak. Zaczyna mnie gryźć sumienie, że są ludzie, którzy nie mają na chleb... ale, przecież nie można wiecznie się tym zamartwiać, o sobie też trzeba pomyśleć ;?

sobota, 1 marca 2008

Surówka + przedawkowanie + lepsze niż wcale

Czesiu, dziś byłem w dobrym na stroju... dziś a właściwie wczoraj bo już po północy. Przedwczoraj natomiast otrzymałem tę dawkę optymizmu której mi brakowało. Było super... byłem pełen energii w związku z tworzeniem nowego projektu... pierwszego takiego mojego...

Dzień zacząłem dość wcześnie, bo o piątej rano. Łóżko wołało mnie... więc wysłuchałem je i na chwile jeszcze się położyłem - naturalnie już było złożone, ażby i kołdra mnie nie wołała. I potem śniadanie... potem pełen energii mimo wczesnej godziny udałem się w stronę stacji, po drodze robiąc badziewne zdjęcie...


Później matma już w szkole, której nic nie umiałem a kartkóweczka się kłania. W pociągu natomiast uśmiałem się i pogadałem z Pałką. Później beznadziejne przedstawienie o nazwie "Tchórz"... nc/q

Następnie powrót do domu, odwiedziny u babci, mycie kwiatka (bluuszcz ^^ )... potem

powrót do domu

A potem już tylko pogłębiająca się depresja, której efektem było załamanie... nie skomentuje co przez co bo i mi słów brak i sił. Poniżej zretuszowany gudi po totalnym załamaniu...

Następnie na poprawę sobie humoru... i tak było odwrotnie bo mama sie czepiała itp... ale zrobiłem surówkę, a zmywając zobaczyłem zresztą uśmiech i od razu ludzika... doprawdy dziwnie dziś... a o to ja pocieszony... ale jak zjadłem to mi nie dobrze było...

Poniżej nieco już marchewkowy...


To takie jak zwykle pieprzenie kotka za pomocą młotka... ale Ty jedyny wiesz co czułem... po to są przyjaciele by im mówić co na duszy leży... ale do tego trzeba mieć przyjaciół z gwiazdeczką przy literce ł... * ...

Czułem się... jakby to był jakiś inny świat... Wciąż chce zabić mój 'mind'...

Dobranoc Czesiu...