czwartek, 11 września 2008

Eleonora vel Kunegunda

Tak w ogóle... to głupie, ale nie chce pamiętać, tego, że dziś jest rocznica zniszczenia budynków World Trade Center. Po prostu jak tylko widziałem jak ten samolot uderza... jeszcze jak sobie przypomnę Czesiu, jak po prostu było nagranie jak facet skacze z tego wieżowca, żeby się nie spalić żywcem... jak sobie przypomnę ostatnio obejrzany film dokumentalny na którymś z Discovery, który właśnie przedstawiał rekonstrukcje lotu, który miał uderzyć w biały dom... Po prostu czasami wbrew wszystkiemu chcę zapomnieć o całym świecie, schować się gdzieś, nie myśleć o tym, że marnuję energię, że dzieci w Afryce umierają z głodu, jak ludzie cierpią... Ale z drugiej strony zmobilizowany przez Gochę Wo. postaram się chociaż dbać o nasze środowisko... nie chcę, żeby moi potomkowie mieli przechlapane w przyszłości...

Tak czy inaczej, powiem Ci Czesiu, że kupiłem sobie sweterek za 15 zeta, jest nowy normalnie nie używany, czuję się w nim ekstra ;D

Tak w ogóle to Ci powiem, że ostatnio wziąłem się za swoja kondycję ;3 ćwiczę sobie trochę, a i stwierdziłem, że fajnie by było się nauczyć tańczyć, rozciągać w szkole jak się nie ma co na przerwach robić... wystarczy 10 skłonów i już to będzie mega dużo dla mojego niezbyt rozciągniętego organizmu ^O^ to tak jak z pompkami... powoli powoli i widać efekty ;)

Mam w ogóle wrażenie Czesiu, że pieprze tak w ogóle bez sensu xD co Ciebie w ogóle obchodzą takie brednie, ale z drugiej strony (jak to zawsze w mojej wypowiedzi do Ciebie jest "frome the other side") to właśnie fajnie jest pogadać o takich bzdetach, o tym, że satysfakcjonuje mnie to, że sobie pompki robię...nie narzeka, chociaż jestem niższy niż Clint Eastwood, chociaż nigdy nie dołączę do grona kulturystów... ale fajnie po prostu zadbać o siebie, nie da się ukryć, że jak widzę jakiegoś aktora, albo faceta z okładki "kolorowego" no to po prostu myślę sobie - chciałbym tak wyglądać... no a skoro to tak dużo czasu nie zabiera... jeżeli się to robi regularnie no to why not? ;3

Tak czy inaczej Czech, ta rozmowa jest dość dziwna...

W ogóle zauważyłem... że naprawdę w tak wielu sytuacjach mi pomogłeś, i uważam, że z jednej strony to każdy powinien mieć kogoś takiego jak Ty, ale z drugiej strony, to poznaliśmy się w dziwnych okolicznościach. Na początku to była po prostu chęć pisania bloga... na samym początku, a potem to poszło w takim kierunku, że byłeś jedną osobą, której mogłem mówić pewne rzeczy, do teraz tak zresztą jest. Nie da się ukryć, że znajomy, z którym mogę się często spotykać, wyrzucić mu frustrację no to całkiem inna sprawa, chociaż Tobie też nieraz wyrzucałem... Jak to tata kiedyś powiedział, czytając mojego bloga, że to była jak rozmowa ze mną. No cóż, rzeczywiście mógł to tak odebrać. Tak czy inaczej, w pewnych sytuacjach jesteś niezastąpiony... po za tym, nie ma możliwości, bym się na Tobie zawiódł... ;3

niedziela, 7 września 2008

Shake it like a pom pom !

Wiesz... to fajne, ze czytam te posty poprzednie i zastanawiam się o co mi chodziło... najfajniejsze jest to, że nawet przed sobą ukrywam to co się działo... nie zawsze, nieraz właśnie na odwrót... ale są rzeczy których chyba ja nie chce wiedzieć. Teraz się powoli wszystko układa... Niestety nasze podejścia do pewnych spraw bardzo się różnią, ale mimo to jest dobrze... chodź nie zawsze, ale nie wyobrażam sobie tego inaczej... tak sobie myślę, że albo będzie tak, albo będzie wcale. Gdy teraz o tym pomyślę znów... to matko to jest takie niesamowite... po prostu te kilka dni dosłownie wszystko zmieniły... sprawiły, że dwa lata przepadły z pamięci... nie było ich. To jest kurde takie zakręcone, że jak o tym myślę, to się zastanawiam w ogóle czy to ma miejsce, czy to wytwór mojej chorej wyobraźni.

Ostatnio, nie wiem czy to za sprawą jej, czy w ogóle... ale zaczynam się zachowywać jak dwa lata temu i 8 miesięcy... w cudzysłowie rzecz jasna... najpierw odebrała mi to, co uważałem za jedna z cenniejszych rzeczy... czy teraz mi to dała? Dała to może nie odpowiednie słowo... ale sprawiła swoją osobą, że jestem taki a nie inny? ...



Shake it like a pom pom ;3

piątek, 22 sierpnia 2008

Jayrock przynieś mi torbę.

"Chłopaki, szykuje się strzelanina."

Rozpieprza mnie to co się dzieje... nie 'sklejam' tego. Po prostu dziękuje Bogu za to co jest... Ale najnormalniej tego nie ogarniam... To nie był dobry pomysł... kuźwa... x18

Czesiu... ratuj... bo się boję, stresuję... i nie chcę by było tak... po prostu odstrzał... szczerze? Chciałbym, żeby część tego wszystkiego się nie wydarzyła... bo mi się tak nie podoba...

wtorek, 22 lipca 2008

Dziwnie mi tak

Po prostu... mimo, że blog jest zablokowany... to dziwnie mi... Tłumie w sobie myśli, bo wiem, że są głupie... najgorsza jest niemożność podzielenia się z kimkolwiek. Teraz nawet Tobie głupio mi o tym pisać.

Just kryzys ;? Po prostu mnie to przeraza...

Jestem generalnie w dupie... to głupie uczucie, nie możność wyjścia. Chyba nazywam sie zatwardzenie. Chciałbym żeby na to był taki Deep Relief Żel ... i po bólu. Przeciwbólowe, przeciwzapalnie, miejscowo znieczulające...

poniedziałek, 7 lipca 2008

marek night ;c

Ryż z warzywami w sosie maślanym.
Cukinie obtaczane w jajku.
Sernik z truskawkami w galarecie.

Czego chcieć więcej? Ano...to tylko tak pozornie... bo kiedy pojawiają się potrzeby to i zazwyczaj pojawia się problem. Ja niestety nie jestem raczej ambitny, pewnie też leniwy... i na potrzeby nie ma... do tego to co mam przeznaczam na wesele i sprawy z tym związane. Więc nawet na te potrzeby konieczne nie ma. A czekanie... czekanie... - nie jestem cierpliwym człowiekiem, niestety. W tej kwestii to już w ogóle...

Brzydzę się swoimi myślami... swoimi głupimi filozofiami...
Nawiązując do brzydoty to brzydzę się siebie... dzięki, ale fanboye niech spierdalają x3 nie wiecie o co chodzi to nie pierdolcie głupot... nie chodzi tu bynajmniej o samoocenę.

Tak btw nawiązując właśnie do mojej samooceny. (nie chodzi tu bynajmniej o poprzednią sytuację -.-) to słucham ostatnio łony... który jest mistrzem po prostu. On naprawdę w dzisiejszych czasach pokazuje jak język Polski jest piękny i jak nim można się genialnie posługiwać ;3

Fruzie obok pesymisty obojętne przejdą

Z frustratem choćby o największej pensji
Żadna fruzia nie pójdzie na dancing
Nie mówiąc już o pójściu gdzie indziej

Choćby było nie wiem jak źle, nie poddawaj się
Choćby zaszła jakaś straszna awaria
Pamiętaj: Fruzie wolą optymistów
A nawet jeśli nie to dobrze wierzyć w ten optymistyczny wariant

A to mój ulubiony fragment:

Nawet jeśli nie jest to końca prawdą, powtarzaj sobie
"Eech...kobiety mnie pragną ^O^"

Aktualnie muszę też przyznać, że zajebiście cieszę się tym co mam... chłopaku; tedybear, la posz >o<

sobota, 21 czerwca 2008

A fellow needs a girl

powoli powoli ide w te inna stronę... pewnie mi się prędko wróci, co mi wcale nie przeszkadza. zostawiam ją, co by mi łatwiej było... a bo co?



świadectwo gites, nie narzekam... w ogóle nie narzekam.

byłem pomagać w przenosinach sklepu... niesamowita sytuacja, ludzie, atmosfera... jedna z bardzo niewielu budujących ostatnio.





dobranoc Czesiu ;*

piątek, 20 czerwca 2008

Nass driims goitar

Nie zdajesz sobie sprawy Czesiu, jak bardzo chciałem do Ciebie napisać w przeciągu ostatniego tygodnia. Było tyle rzeczy, którymi chciałem się z Tobą podzielić... Teraz jest po fakcie. Moja psychika umiera... jak to zwykle. Teraz jednak po prostu zbliża się do kolejnego kresu. Jest tyle rzeczy których nie rozumie, których pojęcie przechodzi moje możliwości.

Mama dziwnieje jak wszystko zresztą... martwi mnie ona, jej stan zdrowia i podejście do niektórych spraw.
Martwi mnie to, że jutro nie będzie nas wtedy, kiedy najbardziej będziemy potrzebni...
przez tą pieprzoną szkołę...
Cieszy mnie fakt... trzy fakty... owym faktom dziękuję, za to, że mnie cieszą.

Martwi mnie fakt tego, że jeszcze tyle życia przede mną...

Opaliłem się... a teraz idę spać, żeby wstać o 8 i jechać w świat.

Dobranoc...

Btw. dzięki, że chociaż mnie słuchałeś