wtorek, 29 stycznia 2008

warum


Wiesz, notka poniżej uwiera mnie... dlatego jestem zmuszony napisać kolejną...



Dzisiaj miałem jakiś dziwny napad... po prostu wybuchnąłem, zacząłem gadać... w ogóle czułem się jakby ktoś mówił przez moje ciało... strasznie dziwne uczucie...

Potem, złapała mnie chandra... na "PO" spałem... znaczy przysypiałem i śniły mi się różne dziwne rzeczy, których na szczęście nie pamiętam. Potem wracając opętał mnie diabeł... niszczyłem miasto słuchając muzyki Marilyna Mansona - Antichrist Superstar - to już mi się nie śniło. Czułem niesamowitą energię, i miałem nieskończoną ilość pomysłów jak zabić mijających mnie ludzi... swoją drogą było ekstra... tak popatrzeć jak leje się krew. Potem pociąg... facet, któremu śniło się jak mniemam, że się całuje... uprawia sex, tudzież coś je i wymiotuje... nie wiem... potem dom, z psem na dwór... do cioci na gofry... - baaardzo długo rozmawialiśmy... zawsze mi jej szkoda jak do niej idę, bo swoje w życiu odwaliła... ale jest samotna teraz... samotna... boi się tego... i w ogóle... teraz wróciłem i piszę...



dzień generalnie dziwny... taki jakiś...
co sie tyczy spraw przyjacielskich... już mnie to jebie... czeba pamiętać, że było ok, wynieść dobre rzeczy... nie sie samo toczy - w dupie z tym...

Tak jak dziś się czuję, nie czułem się dawno.


środa, 23 stycznia 2008

NacJa kolacja


A więc, po kolacji mogę kontynuować w towarzystwie Carry Bradshaw i jej przyjaciółek. A więc... rozbraja mnie moja naiwność... a może to nie jest naiwność tylko wierność. Wciąż pamiętam jak mi doradzała, jaki mieliśmy kontakt... jak sie świetnie razem bawiliśmy... było super... a teraz co krok coś jest nie tak... coś się psuje... to jest jedna z tych myśli... ta główna myśl która ostatnio truła mi głowę. Chodzi o to, że ja oczywiście mam wyrzuty... nie wiem czemu... może chociażby dlatego, że zaczynam powątpiewać w Natkę... Dziś Monia zrozumiała mnie, zrozumiała o co mi chodzi, dziś poczuła się jak ja od pewnego czasu się czuję. Wyjechała do chłopaka, oczywiście zero kontaktu z nią... Monia nawet powiedziała jej kiedy będzie dzwonić, oczywiście nie odbierała... i jak zwykle wytłumaczenie... w które przestaje powoli wierzyć... chociaż chce... chociaż tak bardzo chcę, żeby było jak dawniej... napisała dziś, że nie pisała bo była burza i jej telefon zmienił operatora... przecież mogła napisać od niego, zadzwonić od niego... znów olała sobie szkołę... ona totalnie to wszystko ma w dupie... ona uważa, że jakoś wszystko pójdzie... ale trzeba mieć to pieprzone minimalne wykształcenie... żeby znaleźć prace... wkurza mnie jak to wszystko olewa... powoli zaczyna olewać mnie... Monie...

Nie jest już taka jak dawniej...


Posted by Picasa

edytuj posta



A więc, tak powiem, wygadałem się już Czesiu Darii, z tego co miałem napisać tutaj. Bo sęk w tym, że uświadomiłem sobie parę rzeczy... i nadal poniekąd to do mnie nie dociera. To sposób życia, że tak sie wyrażę od którego uciekałem. Ale... i w tej kwestii powinienem zastosować prawdę żyj chwilą... ale gdzie tu ma sie żyj chwilą do miłości... tej czystej, uczuciowej... z tego się tak łatwo nie wychodzi... ale przynajmniej mam nadzieję nie będę się tak ustosunkowywał do moich ideałów. Mimo wszystko na samą myśl czuję coś dziwnego w klatce piersiowej, jak stres przed testem.

Niestety, moje myślenie nie było rozsądne... bo nigdy bym nikogo nie znalazł. Ale przeraża mnie bycie tak po prostu z każdym... ale ciągle myśląc układam sobie to wszystko jakoś w głowie... i matko... już wszystko ułożone xD

Zaraz napisze dalej, tylko pójdę zjeść, bo mamuśka zrobiła pyszną kolacyjke ;3

Na fotce, Ełka, na trampolinie skacząca, grabów, wakacje 2007
Posted by Picasa

wtorek, 22 stycznia 2008

Łazienkowo

Ostatnio jest tak namieszane Czesiu, że nawet pisać mi się nie chcę... znaczy namieszane w mojej głowie, mam tyle rożnych myśli, które chciałbym wylać z siebie, ale z drugiej strony wiem, że to bez sensu... i to tyle... trzeba czytać lalkę, powiem, że mi się podoba...
Posted by Picasa

czwartek, 17 stycznia 2008

o żesz... to you


Wiesz Czesiu... doszedłem do wniosku, że stworzyłem sobie zupełny ideał nad ideały... co jest chore, być tak nie powinno. Ale no cóż. Wiesz, już kiedyś poruszałem z kimś ten temat, ale - ja nie wiem, czy ja bym potrafił z kimś znów być... po prostu sobie nie wyobrażam... dochodzę też do wniosku, że trochę jakby skazywałbym to na niepowodzenie... w ogóle jakoś zaczęło mi sie bycie z kimś źle kojarzyć... w ogóle to moje myślenie jest zupełnie popierdolone i nie na miejscu... jak mnie wkurwia takie jebanie o panie szczepanie...

kurwa... normalnie żal.pl...

nienawidzę, kiedy jestem w takim nastroju i smęcę...

zacznę chyba się zastanawiać nad pisaniem listów do mojego ideału... nadam mu imię... będę pisał miłosne listy do szuflady, a nuż widelec powstanie kiedyś z tego jakieś dzieło ... no bo tak czasem bywa...

ten pomysł z pisaniem listów to całkiem dobry pomysł... chociaż realizacja owego pomysłu nie dałaby mi szansy na realną miłość... bo ideał to ideał...

sobota, 12 stycznia 2008

via gg...

...Agatka Wu: no tez prawda ludzie teraz jakoś nie ma takiej miłości w pełnym wymiarze duchowym tylko dominuje ta cielesna

...mailem nic nie dopisywać, ale jednak... jak to powiedziała i równie świetnie ujęła Daria Es. - Teraz nie ma... w większości... Czystej miłości... zupełnie samej miłości bez jakiegokolwiek popędu... fizycznego. Człowiek jest człowiekiem... zwierzęciem... i nic sie na to nie poradzi a moim zdaniem coś takiego jest możliwe... zależy to jak najbardziej od nas... na początku... czysta miłość... która dojrzewa... owocując wirem namiętności oraz szczerym, prawdziwym... duchowym? uczuciem miłości...
Posted by Picasa

czwartek, 10 stycznia 2008

Swoją drogą

Najpierw... ostrzeżenie - poniżej znajduje się nieDRASTYCZNA notka i jeszcze mniejDRASTYCZNE zdjęcia! Pan poniżej zignorował je, przeczytał treść notki i obejrzał poniższe zdjęcia... skutkiem czego wydłubał sobie oczy... a tak naprawdę, zobaczyłem go chyba w serialu na wspólnej... i stwierdziłem, że kolejna ofiara losu i zrobię mu zdjęcie, bo ma po prostu koleszka wałka :;:X


Na usta aż mu się ciśnie... Ąż kurwa... po kiego chuja to zrobiłem xDD

Wiesz, teraz powinienem właściwie, to już dużo wcześniej powinienem nauczyć się Polskiego, powtórzyć fizykę itd... ale... ale najnormalniej w świecie mi sie nie chciało.

Różnie bywa, ale uważam, że nigdy na dłuższą metę nie może być idealnie... tak też nie jest ostatnio w moich kontaktach z Ewą... sam nie wiem, czy ona myśli, że ja sie na nią obraziłem, czy ona obraziła się na mnie, czy ona jest zła na cały świat... ale głupio mi ją zapytać... przyznam, boje się tego, że to ja zawiniłem, a słowa z jej ust, wydaje mi się, że zabrzmiały by kilka razy mocniej niż u normalnego człowieka, w dodatku nic nie znaczącego dla mnie... mam wrażenie, że zawiodła sie nawet na mnie, że oboje, sie na mnie zawiedli... powinienem się tego bać, ale boję się stanąć prawdzie w oczy... wiem, że wtedy nie powiedziałem tego specjalnie... ale jak widać zabrzmiało to tragicznie i... wyszło jak wyszło... ;?


Chwilowo mam ochotę po prostu wyjechać z domu... na jakieś dwa tygodnie... aż się wszystko uspokoi. Wujek w szpitalu, ciocia ma złamaną rękę, więc brat z Eweliną muszą u niej nocować, by jej pomagać.. Wszystko jest takie zakręcone, oboje nie mogą znaleźć pracy... mam ochotę na jakiś czas od tych wszystkich chorych już emocji, kontaktów z rodziną z Grabowa itd. uciec... chciałbym, żeby wszystko wyglądało jak w wakacje... istna sielanka... wszyscy żyli w zgodzie... ech... dlaczego w kwestii rodziny nie może być ok? Przecież to ona jest najważniejsza, nie pieniądze... ale jak widać nad ludźmi pieniądz bierze górę... pieniądz i zazdrość.


Naprawdę Czesiu, znów się powtórzę, ale jak nigdy chce gdzieś wyjechać odpocząć... chciałbym, żeby wszystko był takie łatwe jak dawniej, przed i w trakcie wakacji... ale, ponoć życie coraz bardziej sie komplikuje... czasami sobie myślę, że jak moje myślenie będzie zmierzać w takim kierunku, to pójdę w ślady... niestety nie pamiętam autorki, ale w każdym razie w ślady bohaterki, która grała Żona Brzozowskiego, i popełnię samobójstwo, bo będę już tak wrażliwy na wszystko... i to brzmi jak emostory... ;x wiem... znaczy Czesiu, wiesz, że ja bym sie nie odważył... ale po prostu... chwilowo jak sie okazuję wymiękam... Fajnie by było... wsiąść do pociągu, byle jakiego... pojechać gdzieś daleko... i odpocząć... albo zostać w domu, ale zupełnie samemu... i mieć mnóstwo wolnego czasu...


Ale z drugiej strony, cieszę się, bo przełamałem się w kwestii zablokowania... pracuję nad tym i myślę, że ze skutkiem... po za tym, ostatnio robie sobie zdjęcia po kąpieli... może coś sie z tego potem ułoży potem, ale doszedłem do wniosku... że wyglądam na nich jak emo laska xD ale co tam... będzie można sie pośmiać... zauważyłem też, że teksty w stylu, wyglądasz jak dziewczyna... po prostu jakoś nie biorą i mnie nie wiem... brakuję mi słowa... ... ...nie działają na mnie jakoś negatywnie w stylu, o ! Nie przejmuję sie tym, tak jak dawniej, po prostu wiem, jak jest, ale po co się przejmować? ... To tyle, bo teraz zaczyna się jakieś intymne żalenie pierdolenie.


Ale nie... należy jeszcze napisać o tym... że, jestem bardzo wdzięczny Darii, że poświęciła mi własny czas na to, bym nauczył się fizyki. Przyznam, że w szkole na paru lekcjach próbowałem, potem dałem "se siana" bo nic nie rozumiałem. Dalej, bardzo jej dziękuję, bo nie dość, że mnie nauczyła, to najadłem i napoiłem sie do syta xD uśmiałem się, wygadałem, poznałem jej mamę sweetaśnie się witając w stylu "Piotruś jestem ^^ "... wiesz, osobiście Czesiu, to zrobiło mi sie miło... to było cholernie sympatyczne... aż mam wyrzuty sumienia, że jestem KuneGUnda i nie zrozumiałem na lekcji ;?.

Tak czy siak, podczas nieobecności Darii... zrobiłem coś z moim palcem... i jej Aniołkiem... muahahaha XD


I to jeszcze na tle plakatu LP :D

A inne zdjęcia to z dzisiejszego obiado - deseru, po moim prysznicu... gudi sex sława pieniądze... ;3 I inne... stałem przed lustrem i sie włosami bawiłem ;3... no to na tyle... teraz czas na Polski...

Apropo Polskiego, to sie cieszę, bo przez baardzo długi czas gadałem z qumpelą o Mickiewiczu itd... i dzięki temu coś sie dowiedziała i na lekcji dużo mówiła, fajnie tak mieć świadomość, że komuś się przydałem... ;D

Dobranoc Czesiu... ;)