niedziela, 8 listopada 2009

Tak nocą...


Wiesz Czesiu... tak usiadłem i sprytną techniką, klikając w moim profilu w słowo "Teatr" wyszukałem różnych ludzi... z reguły po prostu interesujących... którzy najprościej rzecz ujmując wyróżniają się w taki a nie inny sposób. To była po prostu fajna przygoda, poznać bardziej lub mniej intymne posty... które wzbudzały różne emocje, refleksje... Przejrzałem zaledwie pierwsze 50 wyników... a znalazłem tyle różnych ludzi... doprawdy nie wiedziałem, że to takie proste.

Jak już tak sypać o '3' w nocy, to naturalnie zastanawiam się co Ci ludzie sobie pomyślą... sam czułem się jak jak 'xdpinkladyxd: czesc sweetasny blog, wpadnij do mnie' ... ale przecież nie to miałem na celu... zresztą szukałem ludzi, którzy upewnili by mnie w przekonaniu, że nie jestem sam ze swoimi myślami ;3 to tyle, czas iść spać.

Ciamciaramcia

Zdecydowanie brakowało mi takiej rozmowy, zdecydowanie czekałem na te rozmowę, która zdecydowania miała się odbyć tegoż właśnie dnia. Zdecydowanie jestem inny. Obserwując związki moich znajomych dochodzę do wniosku:

- będę samotnym gudim ale szczęśliwym
- będę gudim niesamotnym i pół szczęśliwym
- będę gudim niesamotnym i szczęśliwym
- będę gudim a ona będzie miała na imię Janusz

Tak się składa, że po prostu związki które obserwuję, znam, są najnormalniej w świecie dziwne. Relacje między owymi ludźmi są dla mnie abstrakcyjne, jak również sytuacje w których oni siebie stawiają. Wiadomo, że może ja mam po prostu inną wizję związku. Inaczej sobie ten element egzystencji wyobrażam, żyję w świecie idealnym gdzie kocham całego siebie i jestem fantastyczny... ale "o kurcze, to tutaj?" No wydaje mi się, że faktycznie, niektóre rzeczy mogę niesłusznie, źle odbierać, ale skłaniam się ku temu, że po prostu ludzie są dziwniejsi ode mnie i żyją w jakichś szalonych związkach. Jeszcze byłbym wstanie przekonać samego siebie, że bredzę głupoty, gdyby nie fakt, że znam ludzi których relację są "normalne", gdzie ludzie darzą się szacunkiem i miłością przede wszystkim.

Dla jednej osoby miłością może być - "Zrób mi kanapki bura suko albo Cię zapnę", a dla innych "Błysk Twoich oczu w świetle księżyca sprawia, że chcę zatrzymać te chwilę na wieki". Może i tak jest w tym przypadku. Ci ludzie kochają tak a nie inaczej. Dla jednych głupota w najprostszej formie może być czystą miłością, może być zabawna, dla innych czysty, prosty pojazd po osobie może być czystą miłością. Tu chyba zależy po porostu od osobistego systemu wartości, bo inaczej sobie tego nie umiem wytłumaczyć. Miłość jest chyba rzeczą wbrew powszechnej opinii - bardzo indywidualnym zjawiskiem.

AD. Nie wziąłem pod uwagę, że można kochać w ludziach wady... wręcz należy, ale nie chcę mi się akurat tego rozpatrywać, albowiem wyżej wymienionych argumentów do tej kategorii zaliczyć nie można.

Stety niestety, im bardziej zindywidualizowane i mniej stereotypowe podejście do tego właściwie i tak czysto biologiczno - chemicznego zjawiska, tym mniejsza szansa na zrealizowanie siebie w naszym wspaniałym społeczeństwie.

Bo fakt, chemia chemią... ale niektórych ludzi od zwierząt różni pewna cecha, mianowicie rozsądek. Czasami mój organizm żałuję, że - bądź co bądź - ta o to cecha zakotwiczyła się we mnie.

Jeżeli ktoś uważa, że to nie jest rozsądek tylko uczucia wyższe czy cokolwiek innego uważa... to niech napiszę, nie obrażę się ;3 Ci co mają zrozumieć, niech zrozumieją i tyle ;c

niedziela, 1 listopada 2009

Premiera wkrótce

xxx: Jak dostanę wypłatę za październik, to kupuję notebooka Acera...
yyy: To nie lepiej zaczekać trochę i Mac'a sobie kupić?
xxx: Zamiast Mac'a to lepiej trochę dozbierać i Golfa "trójkę" kupić...
yyy: W takim wypadku lepiej poczekać parę lat i kupić Mercedesa!
xxx: To już lepiej poczekać jeszcze trochę i kupić sobie marmurowy nagrobek...

To jest właśnie mój tok myślenia :> choć od mojego wyjazdu uległ modernizacji czego efektem jest totalny brak oszczędności ;d ale za to wiele przyjemnych chwil spędzonych w kawiarni ;3

sobota, 31 października 2009

Pogadać

Mam taką ochotę, siedzę sobie, jest już dość późno jak dla mnie, a ja po prostu siadłbym przy herbacie, w kątku i pogadał. Tak jak to kiedyś się działo.

Dziś sobie fajnie pogadałem przy kawie. Fajnie, bo dostałem takiego trochę kopa. Po prostu sobie sam o paru rzeczach przypomniałem.
"Who cares?"
Chciałbym przez jakiś czas po nadużywać tego stwierdzenia.
Dobranoc

W pociągu

Życie jest pełne zawirowań, przedziwnych zwrotów. Tylko czasami jest ich za dużo, czasami z kolei chciałoby się, żeby było ich mniej. Innym razem ich brak...

Naturalnie odwołuję się wciąż do jednej kwestii... do zawirowań w tej kwestii... jest to dla mnie wciąż wielka niewiadoma, aczkolwiek wiem czego oczekuje od życia. Z tym, że oczywiście moja oczekiwania mogą się całkiem różnić od tego co mnie w życiu spotka. No i zaczęło się, milion myśli, tez, stwierdzeń miesza się w mojej przestrzeni umysłowej. Zaczynam myśleć o tym, czy warto planować - co oczywiście ma swoje plusy i minusy. Mój mózg chyba jest zaprogramowany, żeby wiecznie szukać najlepszego rozwiązania. Jest jak komputer... robie to automatycznie. Wy natomiast jesteście użytkownikami. Mimo, że tak nie jest, to pracuję jakbym miał wam dawać zawsze odpowiedź dostosowaną konkretnie do was. Analizując milion rzeczy staram się zawsze znaleźć coś co będzie najodpowiedniejsze, najbardziej będzie pasować. Ale niestety nie ma perfekcyjnych odpowiedzi, zaleceń, dlatego całe życie, w każdej wolnej chwili będę myślał nad tym... stop

Otóż to, chyba, że będę nad tym jakoś panował, chyba, że co jakiś czas przypomnę sobie, że jutro mogę umrzeć... :<

W dupie... w dupie i jeszcze raz w dupie

I mi lepiej :>

niedziela, 25 października 2009

Otwórz oczy

Zamknij oczy... spójrz i zobacz te ogromną polanę z garstką drzew w oddali... wszystko w czerwono złotych barwach zachodzącego słońca... w oddali dostrzegasz uderzające fale, błękit oceanu. Zieleń pokrywająca ziemie na której stoisz, którą czujesz stopami, tańczy z wiatrem... z góry obserwują Ciebie szybko przemykające obłoczki, oraz duże, białe mewy czekające na Twój krok. Ale Ty nie zamierzasz szybko rozstać się z czerwonym owocem, który połyskuje, wcześniej wypolerowany krawędzią rękawa. Wbijasz swoje zęby w krwista czerwień, której słodki smak natychmiast dociera do Twojego mózgu... sprawiając, że całe Twoje jestestwo cieszy się tym, że jest... że tu stoi i patrzy w dal, trzymając w reku jabłko, po którym powoli spływają krople soku... Otwórz oczy i patrz dalej.

poniedziałek, 19 października 2009

Dręcząca harmonijka

Kiedyś tak bardzo obecny, gdzie ja to zgubiłem... kwestia tych kilku kwestii mnie rozwarstwia. Ale, zdrowie naszych Pań ;3

To fragment poprzedniego posta...

Za to się właśnie cenię ;3 Nie mam już dziś zupełnego pojęcia co się kryje pod tymi słowami... coś chciałem powiedzieć ale nie wprost... więc napisałem tak, żeby to wyrazić, ale ze świadomością, że niedługo nie będę miał pojęcia czego to dotyczyło - co też nie pozwala mi przypomnieć sobie tego złego co tam napisałem... :3

Grzybek... to taki gruby naleśnik. Moja Mama zawsze wie kiedy go przyrządzić. Zawsze wie kiedy mam na niego ochotę. Zawsze smakuje tak samo. Pochłaniam go dosłownie w minutę. Jest to mój taki smak dzieciństwa... zawsze jedząc go... a i słysząc wcześniej jak Mama miksuje mikserem, niezmiennym od lat, zatem słysząc dźwięk z dzieciństwa zaczynam się czuć przez te chwilę tak beztrosko.

Za nieznany mi czas, nie będę mógł już doświadczyć tak dobrze znanych mi smaków, nie powtarzalnych jak ten "Grzybek" dla przykładu... rosół, pomidorówka i wiele, wiele innych potraw. Powinienem się być może nauczyć, zebrać przepisy... ale przecież to nic nie da. Ten smak będzie inny, czasy będą inne... Nie będę w stanie dodać matczynej przyprawy. Moje ręce nie przyrządzą dania tak, jak robi to moja Mama. Ma piękne dłonie.

Czasami się zastanawiam nad tym... że to kiedyś zniknie. Tato mówił, że będę smakował inną kuchnie, inne potrawy, które będą mi smakować może i nawet bardziej... może... ale to nie będzie ten smak, brak będzie tego niepowtarzalnego opium, który za każdym razem wkrada się w dania Mamy.

Czasami chciałbym być niezależny... żyć własnym życiem. Czasami Mama jest nadopiekuńcza, pyta za wiele, przypomina o błahych rzeczach. Czepia się o drobnostki. Ale jest wyrozumiała, inteligentna i mądra. Na chwile obecną nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nieraz przychodzi czas, kiedy myślę o tym co jej powiedziałem przez zmęczenie, przypominam sobie chwilę gdy zabrakło mi cierpliwości - wtedy chłostam się w myślach - samą świadomością tego jak się zachowałem... ale cóż, jestem tylko człowiekiem, organizmem dość skomplikowanym...

Boli mnie to... że nie zawsze myślę o takich rzeczach... tak ważnych w życiu... sam zresztą nie wiem co mnie naszło na taką treść postu...

Erich Fromm, niemiecki filozof napisał:
"Kobieta zapatrzona w siebie, władcza i zaborcza, może być „kochającą” matką, póki dziecko jest małe. Jedynie prawdziwie kochająca kobieta, która jest szczęśliwsza, kiedy daje, niż kiedy bierze, która mocno stoi na własnych nogach, może być naprawdę kochającą matką nawet wtedy, kiedy jej dziecko zaczyna się od niej oddalać."

...tak, moja Mama jest naprawdę kochającą Matką.