Wiesz Czesiu... ostatnio mnie rozpieprzają moje popieprzone myśli x3 no rozpieprza mnie dużo rzeczy... rozpieprza mnie trochę Natka, Monia... i inni też mnie rozpieprzają... i rozpieprza mnie Ameba i rozpieprza mnie Pałka... rozpieprza mnie życie i boję się, że zdradzę sam siebie xP hmm... no po prostu mnie rozpieprza, bo znów nie jest tak jak bym tego chciał...
To co wiem... to że powinno się cieszyć tym co się ma... doceniać chwile! To jest tak kurewsko ważne... (miałem straszna ochotę użyć tego jakże wulgarnego słowa)... bo... jutro już może być inaczej... tylko mimo wszystko to przeraża... że już jutro może być inaczej... że wszystko tak strasznie szybko się zmienia... i doesn't will make you feel better...
To co wiem... to że powinno się cieszyć tym co się ma... doceniać chwile! To jest tak kurewsko ważne... (miałem straszna ochotę użyć tego jakże wulgarnego słowa)... bo... jutro już może być inaczej... tylko mimo wszystko to przeraża... że już jutro może być inaczej... że wszystko tak strasznie szybko się zmienia... i doesn't will make you feel better...
"Ciągną, ciągną mnie w dół
Dzielę się na pół, walę głową w stół
Komu ufać, komu nie
Nie wiem już sam, zgubiłem się
Teraz szukam tu i tam
Zostaniesz ze mną, czy zostanę sam"
"fisz"
Dzielę się na pół, walę głową w stół
Komu ufać, komu nie
Nie wiem już sam, zgubiłem się
Teraz szukam tu i tam
Zostaniesz ze mną, czy zostanę sam"
"fisz"
Boję się tego jak strasznie często ja sam się zmieniam... boje się tego...
Boję się tego też, że ktoś mnie źle zrozumie...
No i właśnie... moje nastawienie do świata zmienia się nieraz diametralnie (też wporzo słowo) w przeciągu tygodnia, dwóch... a to kwestia pewnych wydarzeń...
I nie mogę też ukryć... że to głupie, ale bardzo często, ilekroć piszę, boje się, że ktoś to przeczyta i pomyśli - ja pierdole, ten to ma problemy -.-' ... ale w gruncie rzeczy takie mam problemy... bynajmniej coś takiego nieraz zakłóca pracę mojego umysłu xD tak czy takt Czesiu... to chyba dobrze, że są ludzie którzy są na większą skale bezproblemowi... tak czy rydzyk może jestem pustym emoboyem xD ale... chrzanić to... i wanna fuck it up ! czy jakoś tak śpiewał Trent...
Boję się tego też, że ktoś mnie źle zrozumie...
No i właśnie... moje nastawienie do świata zmienia się nieraz diametralnie (też wporzo słowo) w przeciągu tygodnia, dwóch... a to kwestia pewnych wydarzeń...
Przyjaźń to cholernie ważna rzecz... jak rodzina...
Wczoraj idąc sobie zastanawiałem się... nad ludźmi którzy mówią, że lubią samotność... i strasznie mnie to zastanawia i uważam, że oni chyba nie mają na myśli takiego totalnego osamotnienia... no bo to jest straszne, człowiek jest... jakby zwierzęciem które od zawsze żyje w społeczeństwie... wiadomo, że zdarzali się jacyś pustelnicy itp... co sami sobie siedzieli... ale nawołując do dzień dziś... wraca się do domu... a tu pusto, nikogo nie ma, nikt nie czeka... gdy jest pies, kot... to cokolwiek się dzieję... a w przeciwnym razie grobowa cisza... człowiek budzi się rano to samo... cisza... i to jeszcze takie przejście... ze świata, gdzie ludzi nieraz jest za dużo w miejsce gdzie nikogo nie ma. To beznadziejnie nie mieć z kim pogadać, wyjść... poszaleć. Ostatnio, jak nigdy wcześniej zacząłem się bać tego, że kiedyś mógłbym być zupełnie samotny, jest bardzo małe prawdopodobieństwo tego... ale jednak zawsze jest. Ja na przykład myślałem o tym bo odczuwam cholerną potrzebę wychodzenia z kimś na dwór... poszalenia, pobiegania. Teraz jest zimno więc szaleństwa nieco mniej. Ale cholernie tego potrzebuje... w ogóle spotkania się z kimś. A tu dupa... Ona nie może bo ma dużo roboty, może za dwa dni uda jej się ze mną spotkać, druga ona nie może bo ma kłopoty w porozumiewaniu się z mamą, kłótnie itp... On zazwyczaj zawsze może... fajnie to brzmi. W każdym razie on zawsze może wyjść i pogadać... sam też pamięta... one również... ale ostatnimi czasy obudził się we mnie taki jak by bunt... bo ja wszystko rozumiem, ale z czasem zaczęło mnie irytowanie - w tygodniu nie mogę, w weekend może... dzisiaj nie mogę, może kiedyś tam... wiecznie jest później... no ale jak się zastanowię, to należy ją pochwalić za jej ambicję. Jak już mówiłem, on zawsze może... prawie zawsze... i kiedy wczoraj nie mógł... tak mi się głupio zrobiło... że jest tak mało osób... z którymi mogę się spotkać... tak mało 'bliskich' mi osób... jeszcze wracając do niego, to gdyby nie on to jestem pewien, że byłoby mi dużo trudniej w wielu chwilach... bo jemu zawsze się mogłem wygadać... potrafiłem przez dłuższy czas gadać, gadać, gadać, gadać... a on zawsze słuchał... myślę, że on nawet nie jest świadom tego wszystkiego. Ale w gruncie rzeczy... nie liczy się ilość, tylko jakość... i to najprawdziwsza prawda... tylko ja po prostu Czesiu, miałem potrzebę napisania Ci, wyrzucenia z siebie tego, tych myśli, tego co wczoraj poczułem.
I nie mogę też ukryć... że to głupie, ale bardzo często, ilekroć piszę, boje się, że ktoś to przeczyta i pomyśli - ja pierdole, ten to ma problemy -.-' ... ale w gruncie rzeczy takie mam problemy... bynajmniej coś takiego nieraz zakłóca pracę mojego umysłu xD tak czy takt Czesiu... to chyba dobrze, że są ludzie którzy są na większą skale bezproblemowi... tak czy rydzyk może jestem pustym emoboyem xD ale... chrzanić to... i wanna fuck it up ! czy jakoś tak śpiewał Trent...
