Zaczynam myslec, ze ja najzwyczajniej w swiecie czuje ze sobie z zyciem nie poradze. Wtedy tez zastanawiam sie czy nie jestem chory psychicznie. Niby wszystko jest okej ale nadal to wszystko nie ma sensu. Nadal chce wyjechac gdzies daleko. Poznac swiat. Kiedys nie chcialem podrozowac i mysle ze w taki sposob jak wtedy to nadal nie chce. Bo ja chce gdzies wyjechac pomieszkac troche. Pozyc tym innym miejscem a nie tylko dwa tygodnie i narazie.
Moim podstawowym problemem jest ostatnio zastanawianie sie nad zyciem. W sensie co ja bede robil. Ostatnio pomyslalem ze na zawsze pozostane nikim bo jestem zbyt leniwy i nie wierze w swoje mozliwosci.
Bardzo dawno temu pewnie pisalem ze chcialbym chodzic na medytacje. Udalo mi sie, niestety zmobilizowalem sie tylko by byc kilka razy. Samodyscypliny jak nie mialem tak nadal nie mam.
Czasami sie boje ze sobie z soba nie poradze. Ze swoimi myslamimi, refleksjami.
Chyba nie zyje w zgodzie z soba i dlatego mam takie rozterki.
piątek, 3 sierpnia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)