To właśnie słyszę w moich słuchawkach i nawet odnosi się do tego co sie wydarzyło... więc tak...
Na wstępie powiem, że jestem zajebiście wrażliwą jednostką... rzeczywiście jak to ujął zły/ameba ... przypominam bohatera romantycznego... ale cóż... jak przeczytałem swoją poprzednią notkę, zacząłem sie zastanawiać... że to normalnie jak bym nie ja pisał... ale to byłem ja... i taki właśnie jestem... xD i jest mi z tym zasteryniście x!
Wracając do tematu... dla tych którzy nie lubią żalenia się i wrażliwego pieprzenia to polecam zjechać na sam dół i włączyć sobie muzykę i zająć się czymś ciekawym... nie to, żebym nie wiem chciał kogoś urazić... ale... no bo to jest tak, że ja tu pisze do Czesia... ten blog taki jest, że ja sie żale mu... nieraz i z błahych powodów ale no mam tak zajebiste życie, że złamany paznokieć to w moim wypadku tragedia i 3 i 0,5 h cięcia się w kącie @.@ Generalnie sie tu otwieram... i wychodzi na to ze pokazuje jak myślę... a jak często ludzie nie myślą, że ja tak mogę myśleć.
Zatem... wczoraj pewnie miałbym więcej do napisania na temat tego... ale...
Nie poszedłem wczoraj na moje wymarzone zakupy, na które cieszyłem się jak małe dziecko. Po prostu... to było coś o czym dosłownie marzyłem. Chciałem się super bawić z Moniką i Natką... ale cóż... wyszło tak, że Natka nie była w nastroju... nie wiem o co chodziło... ale stwierdziłem... że no dobra jak nie jest w nastroju to przełożymy to na dzisiaj. Tak też zrobiłem. Zapraszała mnie i Monie do siebie, ale ja wolałem wcześniej wrócić do domu, oddać Dziady i wypożyczyć książkę tego no... ... ... NIE - BOSKĄ Komedie Krasińskiego... byłem w domy wcześnie bo ok 14 30... stwierdziłem, że zjem coś, odpocznę i pójdę do biblioteki ok 16... po czym okazało się, że w czwartki jest zamykana o 15 >.>' Myślałem, że zabije... ale wracając do głównego wątku...
No więc... siedząc w klasie... normalnie zdołowałem się, tym, bo słuchaj... no jak dziecko sie czułem... że ktoś nie dotrzymał obietnicy... i taki przybity... i mówię do Natki, że nie idziemy, bo skoro nie ma nastroju... a ona, że pójdzie... czy coś w tym stylu, a ja na to - dlaczego... na co ona leżąc na podłodze, pod ławką, patrząc się na mnie spokojnym i pełnym ciepła głosem odpowiedziała - bo Ty tego chcesz... rozpieprzyło mnie to i maksymalnie wzruszyło... to było takie niesamowite... ja chyba naprawdę jestem bohaterem romantycznym xD ... po prostu to mnie zwaliło z nóg... zdecydowałem, że pójdziemy jutro... a wieczorem zobaczymy się jeszcze w teatrze...
... i właśnie, wieczorem sie nie zobaczyliśmy... telefon już był wyłączony ok 15 40... jak wracałem, z biblioteki... potem... późnym wieczorem też nie... dziewczyny nie zjawiły się w teatrze... dziś rano był sygnał... potem go nie było... potem był... na wymarzone zakupy udałem się z Nacią K i Olą Z. ... Natka z Monią nie zjawiły się w szkole... Natka nie odbierała... dostałem sms'a... dokładnie o 18 01... nie będę przytaczać treści... tak czy siak spodziewałem się jakiegoś innego usprawiedliwienia... typu jakaś choroba, nagły wypadek... ale nie...
...zawiodłem się... wydaję mi się, że nawet jest to 'pierwszy' raz tudzież 'jeden z pierwszych' takich razów... ... ech
... kupiłem sobie super sweterek, polówkę, i damski ... kurtek ;3 który przerobie na męski... ma za krótkie rękawy ale tak to rządzi... Było fajnie i wesoło z Nacią i Olą... fajnie było, bo można było pogadać... czułem się dobrze...
...jutro zakupy z Darią... muszę jeszcze kupić sobie spodnie... a Daria coś na sylwka ;3
to chyba tyle żalenia się... dzień mi się podobał... ale był ten jeden głupi fakt który trochę mnie rozłożył na łopatki... gdyby nie Nacia, dzień inaczej by sie skończył... na pewno nie happy endem...
