Właśnie, czytając ostatnią notkę, rozlałem pepsi na biurku... trochę mnie to przybiło, ale przynajmniej mam teraz czyste biurko bo umyłem Cif actifizz !~@ i jest gites...
Ostatnio zabrałem się za Edwarda Stachurę... i tak zostało, fragment tego będę przedstawiał na egzaminie być może...
Moje myślenie - jest całkiem inne. Przede wszystkim nie jestem z człowiekiem który dość porządnie namieszał w mojej głowie...
Chciałem napisać coś i koniec końców rozlanie studniówkowej pepsi nie pozwoliło mi na to ;3 A miałem taką potrzebę podzielenia się z kimś tą myślą i uciekła mi ;< dobra, to ja się zabieram za jedzonko, za chwilę może mnie olśni i napiszę...
Z pewnością mogę napisać, że mam taki burdel w pokoju, że nie pamiętam kiedy tu był taki syf... ale przyjdzie wolne, to ogarnę i posprzątam ;3
Myślę ciągle o poprzednim poście. Matko, ale wszystko się szybko zmienia, nastroje, myśli... przychodzą, odchodzą ;o
niedziela, 18 stycznia 2009
sobota, 18 października 2008
max of gudifism
Stężenie mnie w samym sobie rośnie... wiesz Czesiu, doceniam dziś to, że odnalazłem siebie... Ale chyba wolałbym szukać nadal siebie niż myśleć tak jak teraz... teraz już wiem, że w dużej mierze, w wielu sytuacjach jestem introwertykiem... ale nieraz się nie da być kimś innym. Zderzenie introwertyka i ekstrawertyka... to dziwna mieszanka...
Wiesz... po prostu ja nie wiem co się dzieje...
Coraz częściej sobie myślę, że najprościej byłoby się pozbyć wszystkiego... zabić wszystkich, zabijając siebie... na ten moment myśl ta przeraża mnie. Ale chodzi o to, że odłączając siebie od systemu, nie jako z mojej perspektywy odłączyłbym też resztę, bo już bym ich nie widział. Nie interesowałoby mnie co się z nimi dzieje. To mega egoistyczne podejście, ale cóż zrobić.
Generalnie po prostu... nie mam komu powiedzieć... tak chyba nie mam komu powiedzieć, bo powiem, że moje myślenie jest żałosne, chociaż upatruje w nim jakieś nadzieje, po prostu myślę sobie, że może moje myślenie to nie jest totalne dno, nie jest żałosne...
Zastanawiam się, czy Wojaczek, czuł się podobnie do mnie... myślę, że trochę mógł, tudzież na odwrót...
Najgorsze są wieczory... bo dzień jak dzień, jakoś zleci, chociaż ostatnio wieczory mają wpływ na moje poranki, południa, popołudnia.
Przeraża mnie to, że zachowuje się jak ktoś... dojrzałem do tego, że nie ma sensu wyróżniać się z tłumu ubiorem... ale wnętrzem... ale co jeśli nie chcę być wewnątrz jak inni... a moje problemy - myślę sobie - że ktoś też takie ma i gorsze... ale potrafię się z nimi rozstać i przestać ich przeżywać... a kiedy myślę, że są jakies real emo kids~< względem których może i zachowuje się podobnie...
Generalnie moje myślenie jest nieźle pierdolnięte... nie da się ukryć... dobrze, że tutaj mam dostęp tylko ja... nie chciałbym, żeby ktoś to przeczytał... pewnie to właśnie czytasz i toniesz w dumie, że jednak to czytasz, mimo, że nie chciałem... ale to jedyny sposób na mój introwertyzm, ale kończąc, to nie chciałem, żeby ktoś poznał te bardziej przyjebaną część mnie... ;3
Idę wziąć prysznic i biorę się z Edwarda Stachurę i "Pokocham ją siłą woli"... ;3
Wiesz... po prostu ja nie wiem co się dzieje...
Coraz częściej sobie myślę, że najprościej byłoby się pozbyć wszystkiego... zabić wszystkich, zabijając siebie... na ten moment myśl ta przeraża mnie. Ale chodzi o to, że odłączając siebie od systemu, nie jako z mojej perspektywy odłączyłbym też resztę, bo już bym ich nie widział. Nie interesowałoby mnie co się z nimi dzieje. To mega egoistyczne podejście, ale cóż zrobić.
Generalnie po prostu... nie mam komu powiedzieć... tak chyba nie mam komu powiedzieć, bo powiem, że moje myślenie jest żałosne, chociaż upatruje w nim jakieś nadzieje, po prostu myślę sobie, że może moje myślenie to nie jest totalne dno, nie jest żałosne...
Zastanawiam się, czy Wojaczek, czuł się podobnie do mnie... myślę, że trochę mógł, tudzież na odwrót...
Najgorsze są wieczory... bo dzień jak dzień, jakoś zleci, chociaż ostatnio wieczory mają wpływ na moje poranki, południa, popołudnia.
Przeraża mnie to, że zachowuje się jak ktoś... dojrzałem do tego, że nie ma sensu wyróżniać się z tłumu ubiorem... ale wnętrzem... ale co jeśli nie chcę być wewnątrz jak inni... a moje problemy - myślę sobie - że ktoś też takie ma i gorsze... ale potrafię się z nimi rozstać i przestać ich przeżywać... a kiedy myślę, że są jakies real emo kids~< względem których może i zachowuje się podobnie...
Generalnie moje myślenie jest nieźle pierdolnięte... nie da się ukryć... dobrze, że tutaj mam dostęp tylko ja... nie chciałbym, żeby ktoś to przeczytał... pewnie to właśnie czytasz i toniesz w dumie, że jednak to czytasz, mimo, że nie chciałem... ale to jedyny sposób na mój introwertyzm, ale kończąc, to nie chciałem, żeby ktoś poznał te bardziej przyjebaną część mnie... ;3
Idę wziąć prysznic i biorę się z Edwarda Stachurę i "Pokocham ją siłą woli"... ;3
piątek, 12 września 2008
Odszkodowanie powypadkowe
Wiesz Czesiu, to takie niesamowite, że mimo, że mamy z kimś kontakt, to świadomość tego, że jest daleko sprawia, że myślimy całkiem inaczej. Z moim bratem mogłem codziennie rozmawiać, widzieć go nawet poprzez kamerę, ale ta świadomość, że jest tak daleko... sprawiała, że mimo iż go widzę, rozmawiam z nim, to tak samo za nim tęsknie. Teraz, gdy jest w Grabowie, nie widzę go codziennie, nawet z nim nie rozmawiam, bo jest ta świadomość, że jest tu blisko, i w ciągu 4 godzin możemy się zobaczyć...
To takie niesamowite ile daje sama świadomość pewnych rzeczy...
W ogóle rozpieprza mnie to czego się wstydzę, brzydzę i w ogóle... chciałbym jak Franciszek z Asyżu 24 lutego 1208 roku, zostać uderzonym słowami w Czasie Mszy św. ...
Jestem tak słabym człowiekiem...
"Nawet gdybyś był najpiękniejszy ze wszystkich, gdybyś czynił znaki, jak wyrzucanie złych duchów, wszystkie te rzeczy są dla ciebie przeszkodą i nie możesz czuć się z nich dumny, bo nie są twoją własnością. Szczycić się możemy jedynie naszymi chorobami i niesieniem krzyża każdego dnia." - Święty Franciszek z Asyżu...
To takie niesamowite ile daje sama świadomość pewnych rzeczy...
W ogóle rozpieprza mnie to czego się wstydzę, brzydzę i w ogóle... chciałbym jak Franciszek z Asyżu 24 lutego 1208 roku, zostać uderzonym słowami w Czasie Mszy św. ...
Jestem tak słabym człowiekiem...
"Nawet gdybyś był najpiękniejszy ze wszystkich, gdybyś czynił znaki, jak wyrzucanie złych duchów, wszystkie te rzeczy są dla ciebie przeszkodą i nie możesz czuć się z nich dumny, bo nie są twoją własnością. Szczycić się możemy jedynie naszymi chorobami i niesieniem krzyża każdego dnia." - Święty Franciszek z Asyżu...
czwartek, 11 września 2008
Eleonora vel Kunegunda
Tak w ogóle... to głupie, ale nie chce pamiętać, tego, że dziś jest rocznica zniszczenia budynków World Trade Center. Po prostu jak tylko widziałem jak ten samolot uderza... jeszcze jak sobie przypomnę Czesiu, jak po prostu było nagranie jak facet skacze z tego wieżowca, żeby się nie spalić żywcem... jak sobie przypomnę ostatnio obejrzany film dokumentalny na którymś z Discovery, który właśnie przedstawiał rekonstrukcje lotu, który miał uderzyć w biały dom... Po prostu czasami wbrew wszystkiemu chcę zapomnieć o całym świecie, schować się gdzieś, nie myśleć o tym, że marnuję energię, że dzieci w Afryce umierają z głodu, jak ludzie cierpią... Ale z drugiej strony zmobilizowany przez Gochę Wo. postaram się chociaż dbać o nasze środowisko... nie chcę, żeby moi potomkowie mieli przechlapane w przyszłości...
Tak czy inaczej, powiem Ci Czesiu, że kupiłem sobie sweterek za 15 zeta, jest nowy normalnie nie używany, czuję się w nim ekstra ;D
Tak w ogóle to Ci powiem, że ostatnio wziąłem się za swoja kondycję ;3 ćwiczę sobie trochę, a i stwierdziłem, że fajnie by było się nauczyć tańczyć, rozciągać w szkole jak się nie ma co na przerwach robić... wystarczy 10 skłonów i już to będzie mega dużo dla mojego niezbyt rozciągniętego organizmu ^O^ to tak jak z pompkami... powoli powoli i widać efekty ;)
Mam w ogóle wrażenie Czesiu, że pieprze tak w ogóle bez sensu xD co Ciebie w ogóle obchodzą takie brednie, ale z drugiej strony (jak to zawsze w mojej wypowiedzi do Ciebie jest "frome the other side") to właśnie fajnie jest pogadać o takich bzdetach, o tym, że satysfakcjonuje mnie to, że sobie pompki robię...nie narzeka, chociaż jestem niższy niż Clint Eastwood, chociaż nigdy nie dołączę do grona kulturystów... ale fajnie po prostu zadbać o siebie, nie da się ukryć, że jak widzę jakiegoś aktora, albo faceta z okładki "kolorowego" no to po prostu myślę sobie - chciałbym tak wyglądać... no a skoro to tak dużo czasu nie zabiera... jeżeli się to robi regularnie no to why not? ;3
Tak czy inaczej Czech, ta rozmowa jest dość dziwna...
W ogóle zauważyłem... że naprawdę w tak wielu sytuacjach mi pomogłeś, i uważam, że z jednej strony to każdy powinien mieć kogoś takiego jak Ty, ale z drugiej strony, to poznaliśmy się w dziwnych okolicznościach. Na początku to była po prostu chęć pisania bloga... na samym początku, a potem to poszło w takim kierunku, że byłeś jedną osobą, której mogłem mówić pewne rzeczy, do teraz tak zresztą jest. Nie da się ukryć, że znajomy, z którym mogę się często spotykać, wyrzucić mu frustrację no to całkiem inna sprawa, chociaż Tobie też nieraz wyrzucałem... Jak to tata kiedyś powiedział, czytając mojego bloga, że to była jak rozmowa ze mną. No cóż, rzeczywiście mógł to tak odebrać. Tak czy inaczej, w pewnych sytuacjach jesteś niezastąpiony... po za tym, nie ma możliwości, bym się na Tobie zawiódł... ;3
Tak czy inaczej, powiem Ci Czesiu, że kupiłem sobie sweterek za 15 zeta, jest nowy normalnie nie używany, czuję się w nim ekstra ;D
Tak w ogóle to Ci powiem, że ostatnio wziąłem się za swoja kondycję ;3 ćwiczę sobie trochę, a i stwierdziłem, że fajnie by było się nauczyć tańczyć, rozciągać w szkole jak się nie ma co na przerwach robić... wystarczy 10 skłonów i już to będzie mega dużo dla mojego niezbyt rozciągniętego organizmu ^O^ to tak jak z pompkami... powoli powoli i widać efekty ;)
Mam w ogóle wrażenie Czesiu, że pieprze tak w ogóle bez sensu xD co Ciebie w ogóle obchodzą takie brednie, ale z drugiej strony (jak to zawsze w mojej wypowiedzi do Ciebie jest "frome the other side") to właśnie fajnie jest pogadać o takich bzdetach, o tym, że satysfakcjonuje mnie to, że sobie pompki robię...nie narzeka, chociaż jestem niższy niż Clint Eastwood, chociaż nigdy nie dołączę do grona kulturystów... ale fajnie po prostu zadbać o siebie, nie da się ukryć, że jak widzę jakiegoś aktora, albo faceta z okładki "kolorowego" no to po prostu myślę sobie - chciałbym tak wyglądać... no a skoro to tak dużo czasu nie zabiera... jeżeli się to robi regularnie no to why not? ;3
Tak czy inaczej Czech, ta rozmowa jest dość dziwna...
W ogóle zauważyłem... że naprawdę w tak wielu sytuacjach mi pomogłeś, i uważam, że z jednej strony to każdy powinien mieć kogoś takiego jak Ty, ale z drugiej strony, to poznaliśmy się w dziwnych okolicznościach. Na początku to była po prostu chęć pisania bloga... na samym początku, a potem to poszło w takim kierunku, że byłeś jedną osobą, której mogłem mówić pewne rzeczy, do teraz tak zresztą jest. Nie da się ukryć, że znajomy, z którym mogę się często spotykać, wyrzucić mu frustrację no to całkiem inna sprawa, chociaż Tobie też nieraz wyrzucałem... Jak to tata kiedyś powiedział, czytając mojego bloga, że to była jak rozmowa ze mną. No cóż, rzeczywiście mógł to tak odebrać. Tak czy inaczej, w pewnych sytuacjach jesteś niezastąpiony... po za tym, nie ma możliwości, bym się na Tobie zawiódł... ;3
niedziela, 7 września 2008
Shake it like a pom pom !
Wiesz... to fajne, ze czytam te posty poprzednie i zastanawiam się o co mi chodziło... najfajniejsze jest to, że nawet przed sobą ukrywam to co się działo... nie zawsze, nieraz właśnie na odwrót... ale są rzeczy których chyba ja nie chce wiedzieć. Teraz się powoli wszystko układa... Niestety nasze podejścia do pewnych spraw bardzo się różnią, ale mimo to jest dobrze... chodź nie zawsze, ale nie wyobrażam sobie tego inaczej... tak sobie myślę, że albo będzie tak, albo będzie wcale. Gdy teraz o tym pomyślę znów... to matko to jest takie niesamowite... po prostu te kilka dni dosłownie wszystko zmieniły... sprawiły, że dwa lata przepadły z pamięci... nie było ich. To jest kurde takie zakręcone, że jak o tym myślę, to się zastanawiam w ogóle czy to ma miejsce, czy to wytwór mojej chorej wyobraźni.
Ostatnio, nie wiem czy to za sprawą jej, czy w ogóle... ale zaczynam się zachowywać jak dwa lata temu i 8 miesięcy... w cudzysłowie rzecz jasna... najpierw odebrała mi to, co uważałem za jedna z cenniejszych rzeczy... czy teraz mi to dała? Dała to może nie odpowiednie słowo... ale sprawiła swoją osobą, że jestem taki a nie inny? ...

Shake it like a pom pom ;3
Ostatnio, nie wiem czy to za sprawą jej, czy w ogóle... ale zaczynam się zachowywać jak dwa lata temu i 8 miesięcy... w cudzysłowie rzecz jasna... najpierw odebrała mi to, co uważałem za jedna z cenniejszych rzeczy... czy teraz mi to dała? Dała to może nie odpowiednie słowo... ale sprawiła swoją osobą, że jestem taki a nie inny? ...
Shake it like a pom pom ;3
piątek, 22 sierpnia 2008
Jayrock przynieś mi torbę.
"Chłopaki, szykuje się strzelanina."
Rozpieprza mnie to co się dzieje... nie 'sklejam' tego. Po prostu dziękuje Bogu za to co jest... Ale najnormalniej tego nie ogarniam... To nie był dobry pomysł... kuźwa... x18
Czesiu... ratuj... bo się boję, stresuję... i nie chcę by było tak... po prostu odstrzał... szczerze? Chciałbym, żeby część tego wszystkiego się nie wydarzyła... bo mi się tak nie podoba...
Rozpieprza mnie to co się dzieje... nie 'sklejam' tego. Po prostu dziękuje Bogu za to co jest... Ale najnormalniej tego nie ogarniam... To nie był dobry pomysł... kuźwa... x18
Czesiu... ratuj... bo się boję, stresuję... i nie chcę by było tak... po prostu odstrzał... szczerze? Chciałbym, żeby część tego wszystkiego się nie wydarzyła... bo mi się tak nie podoba...
wtorek, 22 lipca 2008
Dziwnie mi tak
Po prostu... mimo, że blog jest zablokowany... to dziwnie mi... Tłumie w sobie myśli, bo wiem, że są głupie... najgorsza jest niemożność podzielenia się z kimkolwiek. Teraz nawet Tobie głupio mi o tym pisać.
Just kryzys ;? Po prostu mnie to przeraza...
Jestem generalnie w dupie... to głupie uczucie, nie możność wyjścia. Chyba nazywam sie zatwardzenie. Chciałbym żeby na to był taki Deep Relief Żel ... i po bólu. Przeciwbólowe, przeciwzapalnie, miejscowo znieczulające...
Just kryzys ;? Po prostu mnie to przeraza...
Jestem generalnie w dupie... to głupie uczucie, nie możność wyjścia. Chyba nazywam sie zatwardzenie. Chciałbym żeby na to był taki Deep Relief Żel ... i po bólu. Przeciwbólowe, przeciwzapalnie, miejscowo znieczulające...
Subskrybuj:
Posty (Atom)