Trochę się tu zmieniło... przede wszystkim otwieram bloga. Chyba zaczęło mi brakować kontaktu z ludźmi... otwarcie bloga zmusi mnie do pisania inaczej, i trochę innego myślenia, tudzież zmotywuję do myślenia jak należy ;3 Nie chciałbym jednak z jednej strony przestać pisać o "dupie Maryni". Chciałbym... no właściwie chcenie nie ma tutaj nic do gadania, bo skoro tka chcę to tak będzie ;3 Po lewo pojawił się poring. Postanowiłem zerwać trochę z czernią, wprowadzić tak jak było, prostotę ale i trochę kolorku ;) Dużo się jak na moja "zieloność" naszukałem, naczytałem, ale z pomocą Taty obrazek jest gdzie powinien być. I to mnie cieszy...
Moje myślenie mnie kiedyś wykończy... tudzież czasami jego brak ale to inna kwestia... otwarcie się na innych... nie wiem... w gruncie rzeczy przed chwilą napisałem Ci, że stęskniłem się za ludźmi... ale z drugiej strony strasznie ciężko się tak zupełnie otworzyć. Tak było mi wygodnie, ciepło, milusio ;<>
Ostatnio... właściwie od dawna myślę o tym czy się nie zmieniłem itp... czy jestem gorszy czy lepszy... ale ileż tak można, namyślać się jaki jest człowiek... nie powinienem po prostu żyć? Całe życie się czymś człowiek przejmuje. W tej kwestii mógłbym podjąć stanowcze kroki... nie patrzeć na innych, by nie myśleć, że ludzie patrzą na mnie.
Pewne kroki na drodze... rehabilitacji już podjąłem. Czas się narodzić na nowo !
niedziela, 6 września 2009
piątek, 21 sierpnia 2009
Dawno temu w Krainie Koszul
Bardzo dawno nie miałem okazji pisać po prostu tak, żeby podzielić się czymś innym niż smutki ;3
Zawsze było tak, właściwie ostatnio tak, że pisałem jak już miałem jakiś problem i nie mogłem sobie z nim zupełnie poradzić samemu. Teraz dokonałem nowego zakupu... kupiłem coś, o czym marzylem od dawna... by usiąść jak Carrie Bradshaw i po prostu pisać. Marzyłem o tym od dawna... gdy byłem dużo młodszy. Teraz po prostu powoli sobie zdaję sprawę, że na pewne rzeczy przychodzi czas... owszem trzeba dążyć do marzeń, ale jednak przychodzi czas, że wszystko w odpowiednim momencie się pojawia... tak też jest i z tym i z tamtym... na wszystko przyjdzie miejsce i czas... - na dzień dzisiejszy tak uważam.
Pozdrawiam Czesiu ;)
środa, 6 maja 2009
To przez ten bez tak smutno jest...
Tak wiem, dawno nie pisałem... i znów piszę... ponieważ nie wiem z kim o tym pogadać... nie wiem jak, a strasznie mnie to gryzie... Naturalnie będę pisał tak, że nigdy póżniej nie będę wiedział o co chodziło...
Jest to strasznie dziwna sytuacja... czuje się jakoś maksymalnie nie zręcznie... to dość zrozumiałe, ale mimo wszystko nie jest mi z tym fajnie... naturalnym biegiem rzeczy, staram się nie używać pewnych zwrotów, nie mówić o pewnych sprawach...
...z drugiej strony uświadomiłem sobie chyba... że chciałbym ją znać, być przy niej i móc jej jakoś pomóc, wesprzeć... zacząłem jednocześnie żałować... że prawdopodobnie jestem jedynie błaznem na tym dworze...
...być przy niej... może niekoniecznie... ale móc jakoś wesprzeć... gdyby to może był ktoś, na kim mi nie zależy, nie czuł bym się tak jak teraz... ale zawsze mi zależało na tej znajomości... jest kimś wyjątkowym... a ja właściwie jestem zwykłym wariatem, gówniarzem, który nic nie wie o życiu...
Naturalnie Czesiu... jesteś po to by wysłuchać moich ciężkich i wcale miłych tematów, zażaleń...
Nie mogę o tym przestać myśleć... wiem tak mało, co sprawia, że żyję w jeszcze większej niepewności tego co sie wydarzyło... po prostu boli mnie to, że musiała cierpieć...
Może i mi przyjdzie się zmienić... na bok odłożyć pewne sprawy... zacząć żyć na pełnych obrotach z 10 kawami dziennie...
Życie jest do dupy...
Muszę trochę popracować nad tym, żeby życie nie było do dupy... ale aktualny brak czasu, chęci, motywacji - nie pozwala mi na to...
Ponieważ zamknięto elegancki dom
Jest to strasznie dziwna sytuacja... czuje się jakoś maksymalnie nie zręcznie... to dość zrozumiałe, ale mimo wszystko nie jest mi z tym fajnie... naturalnym biegiem rzeczy, staram się nie używać pewnych zwrotów, nie mówić o pewnych sprawach...
...z drugiej strony uświadomiłem sobie chyba... że chciałbym ją znać, być przy niej i móc jej jakoś pomóc, wesprzeć... zacząłem jednocześnie żałować... że prawdopodobnie jestem jedynie błaznem na tym dworze...
...być przy niej... może niekoniecznie... ale móc jakoś wesprzeć... gdyby to może był ktoś, na kim mi nie zależy, nie czuł bym się tak jak teraz... ale zawsze mi zależało na tej znajomości... jest kimś wyjątkowym... a ja właściwie jestem zwykłym wariatem, gówniarzem, który nic nie wie o życiu...
Naturalnie Czesiu... jesteś po to by wysłuchać moich ciężkich i wcale miłych tematów, zażaleń...
Nie mogę o tym przestać myśleć... wiem tak mało, co sprawia, że żyję w jeszcze większej niepewności tego co sie wydarzyło... po prostu boli mnie to, że musiała cierpieć...
Może i mi przyjdzie się zmienić... na bok odłożyć pewne sprawy... zacząć żyć na pełnych obrotach z 10 kawami dziennie...
Życie jest do dupy...
Muszę trochę popracować nad tym, żeby życie nie było do dupy... ale aktualny brak czasu, chęci, motywacji - nie pozwala mi na to...
Ponieważ zamknięto elegancki dom
niedziela, 18 stycznia 2009
Bardzo fajnie...
Właśnie, czytając ostatnią notkę, rozlałem pepsi na biurku... trochę mnie to przybiło, ale przynajmniej mam teraz czyste biurko bo umyłem Cif actifizz !~@ i jest gites...
Ostatnio zabrałem się za Edwarda Stachurę... i tak zostało, fragment tego będę przedstawiał na egzaminie być może...
Moje myślenie - jest całkiem inne. Przede wszystkim nie jestem z człowiekiem który dość porządnie namieszał w mojej głowie...
Chciałem napisać coś i koniec końców rozlanie studniówkowej pepsi nie pozwoliło mi na to ;3 A miałem taką potrzebę podzielenia się z kimś tą myślą i uciekła mi ;< dobra, to ja się zabieram za jedzonko, za chwilę może mnie olśni i napiszę...
Z pewnością mogę napisać, że mam taki burdel w pokoju, że nie pamiętam kiedy tu był taki syf... ale przyjdzie wolne, to ogarnę i posprzątam ;3
Myślę ciągle o poprzednim poście. Matko, ale wszystko się szybko zmienia, nastroje, myśli... przychodzą, odchodzą ;o
Ostatnio zabrałem się za Edwarda Stachurę... i tak zostało, fragment tego będę przedstawiał na egzaminie być może...
Moje myślenie - jest całkiem inne. Przede wszystkim nie jestem z człowiekiem który dość porządnie namieszał w mojej głowie...
Chciałem napisać coś i koniec końców rozlanie studniówkowej pepsi nie pozwoliło mi na to ;3 A miałem taką potrzebę podzielenia się z kimś tą myślą i uciekła mi ;< dobra, to ja się zabieram za jedzonko, za chwilę może mnie olśni i napiszę...
Z pewnością mogę napisać, że mam taki burdel w pokoju, że nie pamiętam kiedy tu był taki syf... ale przyjdzie wolne, to ogarnę i posprzątam ;3
Myślę ciągle o poprzednim poście. Matko, ale wszystko się szybko zmienia, nastroje, myśli... przychodzą, odchodzą ;o
sobota, 18 października 2008
max of gudifism
Stężenie mnie w samym sobie rośnie... wiesz Czesiu, doceniam dziś to, że odnalazłem siebie... Ale chyba wolałbym szukać nadal siebie niż myśleć tak jak teraz... teraz już wiem, że w dużej mierze, w wielu sytuacjach jestem introwertykiem... ale nieraz się nie da być kimś innym. Zderzenie introwertyka i ekstrawertyka... to dziwna mieszanka...
Wiesz... po prostu ja nie wiem co się dzieje...
Coraz częściej sobie myślę, że najprościej byłoby się pozbyć wszystkiego... zabić wszystkich, zabijając siebie... na ten moment myśl ta przeraża mnie. Ale chodzi o to, że odłączając siebie od systemu, nie jako z mojej perspektywy odłączyłbym też resztę, bo już bym ich nie widział. Nie interesowałoby mnie co się z nimi dzieje. To mega egoistyczne podejście, ale cóż zrobić.
Generalnie po prostu... nie mam komu powiedzieć... tak chyba nie mam komu powiedzieć, bo powiem, że moje myślenie jest żałosne, chociaż upatruje w nim jakieś nadzieje, po prostu myślę sobie, że może moje myślenie to nie jest totalne dno, nie jest żałosne...
Zastanawiam się, czy Wojaczek, czuł się podobnie do mnie... myślę, że trochę mógł, tudzież na odwrót...
Najgorsze są wieczory... bo dzień jak dzień, jakoś zleci, chociaż ostatnio wieczory mają wpływ na moje poranki, południa, popołudnia.
Przeraża mnie to, że zachowuje się jak ktoś... dojrzałem do tego, że nie ma sensu wyróżniać się z tłumu ubiorem... ale wnętrzem... ale co jeśli nie chcę być wewnątrz jak inni... a moje problemy - myślę sobie - że ktoś też takie ma i gorsze... ale potrafię się z nimi rozstać i przestać ich przeżywać... a kiedy myślę, że są jakies real emo kids~< względem których może i zachowuje się podobnie...
Generalnie moje myślenie jest nieźle pierdolnięte... nie da się ukryć... dobrze, że tutaj mam dostęp tylko ja... nie chciałbym, żeby ktoś to przeczytał... pewnie to właśnie czytasz i toniesz w dumie, że jednak to czytasz, mimo, że nie chciałem... ale to jedyny sposób na mój introwertyzm, ale kończąc, to nie chciałem, żeby ktoś poznał te bardziej przyjebaną część mnie... ;3
Idę wziąć prysznic i biorę się z Edwarda Stachurę i "Pokocham ją siłą woli"... ;3
Wiesz... po prostu ja nie wiem co się dzieje...
Coraz częściej sobie myślę, że najprościej byłoby się pozbyć wszystkiego... zabić wszystkich, zabijając siebie... na ten moment myśl ta przeraża mnie. Ale chodzi o to, że odłączając siebie od systemu, nie jako z mojej perspektywy odłączyłbym też resztę, bo już bym ich nie widział. Nie interesowałoby mnie co się z nimi dzieje. To mega egoistyczne podejście, ale cóż zrobić.
Generalnie po prostu... nie mam komu powiedzieć... tak chyba nie mam komu powiedzieć, bo powiem, że moje myślenie jest żałosne, chociaż upatruje w nim jakieś nadzieje, po prostu myślę sobie, że może moje myślenie to nie jest totalne dno, nie jest żałosne...
Zastanawiam się, czy Wojaczek, czuł się podobnie do mnie... myślę, że trochę mógł, tudzież na odwrót...
Najgorsze są wieczory... bo dzień jak dzień, jakoś zleci, chociaż ostatnio wieczory mają wpływ na moje poranki, południa, popołudnia.
Przeraża mnie to, że zachowuje się jak ktoś... dojrzałem do tego, że nie ma sensu wyróżniać się z tłumu ubiorem... ale wnętrzem... ale co jeśli nie chcę być wewnątrz jak inni... a moje problemy - myślę sobie - że ktoś też takie ma i gorsze... ale potrafię się z nimi rozstać i przestać ich przeżywać... a kiedy myślę, że są jakies real emo kids~< względem których może i zachowuje się podobnie...
Generalnie moje myślenie jest nieźle pierdolnięte... nie da się ukryć... dobrze, że tutaj mam dostęp tylko ja... nie chciałbym, żeby ktoś to przeczytał... pewnie to właśnie czytasz i toniesz w dumie, że jednak to czytasz, mimo, że nie chciałem... ale to jedyny sposób na mój introwertyzm, ale kończąc, to nie chciałem, żeby ktoś poznał te bardziej przyjebaną część mnie... ;3
Idę wziąć prysznic i biorę się z Edwarda Stachurę i "Pokocham ją siłą woli"... ;3
piątek, 12 września 2008
Odszkodowanie powypadkowe
Wiesz Czesiu, to takie niesamowite, że mimo, że mamy z kimś kontakt, to świadomość tego, że jest daleko sprawia, że myślimy całkiem inaczej. Z moim bratem mogłem codziennie rozmawiać, widzieć go nawet poprzez kamerę, ale ta świadomość, że jest tak daleko... sprawiała, że mimo iż go widzę, rozmawiam z nim, to tak samo za nim tęsknie. Teraz, gdy jest w Grabowie, nie widzę go codziennie, nawet z nim nie rozmawiam, bo jest ta świadomość, że jest tu blisko, i w ciągu 4 godzin możemy się zobaczyć...
To takie niesamowite ile daje sama świadomość pewnych rzeczy...
W ogóle rozpieprza mnie to czego się wstydzę, brzydzę i w ogóle... chciałbym jak Franciszek z Asyżu 24 lutego 1208 roku, zostać uderzonym słowami w Czasie Mszy św. ...
Jestem tak słabym człowiekiem...
"Nawet gdybyś był najpiękniejszy ze wszystkich, gdybyś czynił znaki, jak wyrzucanie złych duchów, wszystkie te rzeczy są dla ciebie przeszkodą i nie możesz czuć się z nich dumny, bo nie są twoją własnością. Szczycić się możemy jedynie naszymi chorobami i niesieniem krzyża każdego dnia." - Święty Franciszek z Asyżu...
To takie niesamowite ile daje sama świadomość pewnych rzeczy...
W ogóle rozpieprza mnie to czego się wstydzę, brzydzę i w ogóle... chciałbym jak Franciszek z Asyżu 24 lutego 1208 roku, zostać uderzonym słowami w Czasie Mszy św. ...
Jestem tak słabym człowiekiem...
"Nawet gdybyś był najpiękniejszy ze wszystkich, gdybyś czynił znaki, jak wyrzucanie złych duchów, wszystkie te rzeczy są dla ciebie przeszkodą i nie możesz czuć się z nich dumny, bo nie są twoją własnością. Szczycić się możemy jedynie naszymi chorobami i niesieniem krzyża każdego dnia." - Święty Franciszek z Asyżu...
czwartek, 11 września 2008
Eleonora vel Kunegunda
Tak w ogóle... to głupie, ale nie chce pamiętać, tego, że dziś jest rocznica zniszczenia budynków World Trade Center. Po prostu jak tylko widziałem jak ten samolot uderza... jeszcze jak sobie przypomnę Czesiu, jak po prostu było nagranie jak facet skacze z tego wieżowca, żeby się nie spalić żywcem... jak sobie przypomnę ostatnio obejrzany film dokumentalny na którymś z Discovery, który właśnie przedstawiał rekonstrukcje lotu, który miał uderzyć w biały dom... Po prostu czasami wbrew wszystkiemu chcę zapomnieć o całym świecie, schować się gdzieś, nie myśleć o tym, że marnuję energię, że dzieci w Afryce umierają z głodu, jak ludzie cierpią... Ale z drugiej strony zmobilizowany przez Gochę Wo. postaram się chociaż dbać o nasze środowisko... nie chcę, żeby moi potomkowie mieli przechlapane w przyszłości...
Tak czy inaczej, powiem Ci Czesiu, że kupiłem sobie sweterek za 15 zeta, jest nowy normalnie nie używany, czuję się w nim ekstra ;D
Tak w ogóle to Ci powiem, że ostatnio wziąłem się za swoja kondycję ;3 ćwiczę sobie trochę, a i stwierdziłem, że fajnie by było się nauczyć tańczyć, rozciągać w szkole jak się nie ma co na przerwach robić... wystarczy 10 skłonów i już to będzie mega dużo dla mojego niezbyt rozciągniętego organizmu ^O^ to tak jak z pompkami... powoli powoli i widać efekty ;)
Mam w ogóle wrażenie Czesiu, że pieprze tak w ogóle bez sensu xD co Ciebie w ogóle obchodzą takie brednie, ale z drugiej strony (jak to zawsze w mojej wypowiedzi do Ciebie jest "frome the other side") to właśnie fajnie jest pogadać o takich bzdetach, o tym, że satysfakcjonuje mnie to, że sobie pompki robię...nie narzeka, chociaż jestem niższy niż Clint Eastwood, chociaż nigdy nie dołączę do grona kulturystów... ale fajnie po prostu zadbać o siebie, nie da się ukryć, że jak widzę jakiegoś aktora, albo faceta z okładki "kolorowego" no to po prostu myślę sobie - chciałbym tak wyglądać... no a skoro to tak dużo czasu nie zabiera... jeżeli się to robi regularnie no to why not? ;3
Tak czy inaczej Czech, ta rozmowa jest dość dziwna...
W ogóle zauważyłem... że naprawdę w tak wielu sytuacjach mi pomogłeś, i uważam, że z jednej strony to każdy powinien mieć kogoś takiego jak Ty, ale z drugiej strony, to poznaliśmy się w dziwnych okolicznościach. Na początku to była po prostu chęć pisania bloga... na samym początku, a potem to poszło w takim kierunku, że byłeś jedną osobą, której mogłem mówić pewne rzeczy, do teraz tak zresztą jest. Nie da się ukryć, że znajomy, z którym mogę się często spotykać, wyrzucić mu frustrację no to całkiem inna sprawa, chociaż Tobie też nieraz wyrzucałem... Jak to tata kiedyś powiedział, czytając mojego bloga, że to była jak rozmowa ze mną. No cóż, rzeczywiście mógł to tak odebrać. Tak czy inaczej, w pewnych sytuacjach jesteś niezastąpiony... po za tym, nie ma możliwości, bym się na Tobie zawiódł... ;3
Tak czy inaczej, powiem Ci Czesiu, że kupiłem sobie sweterek za 15 zeta, jest nowy normalnie nie używany, czuję się w nim ekstra ;D
Tak w ogóle to Ci powiem, że ostatnio wziąłem się za swoja kondycję ;3 ćwiczę sobie trochę, a i stwierdziłem, że fajnie by było się nauczyć tańczyć, rozciągać w szkole jak się nie ma co na przerwach robić... wystarczy 10 skłonów i już to będzie mega dużo dla mojego niezbyt rozciągniętego organizmu ^O^ to tak jak z pompkami... powoli powoli i widać efekty ;)
Mam w ogóle wrażenie Czesiu, że pieprze tak w ogóle bez sensu xD co Ciebie w ogóle obchodzą takie brednie, ale z drugiej strony (jak to zawsze w mojej wypowiedzi do Ciebie jest "frome the other side") to właśnie fajnie jest pogadać o takich bzdetach, o tym, że satysfakcjonuje mnie to, że sobie pompki robię...nie narzeka, chociaż jestem niższy niż Clint Eastwood, chociaż nigdy nie dołączę do grona kulturystów... ale fajnie po prostu zadbać o siebie, nie da się ukryć, że jak widzę jakiegoś aktora, albo faceta z okładki "kolorowego" no to po prostu myślę sobie - chciałbym tak wyglądać... no a skoro to tak dużo czasu nie zabiera... jeżeli się to robi regularnie no to why not? ;3
Tak czy inaczej Czech, ta rozmowa jest dość dziwna...
W ogóle zauważyłem... że naprawdę w tak wielu sytuacjach mi pomogłeś, i uważam, że z jednej strony to każdy powinien mieć kogoś takiego jak Ty, ale z drugiej strony, to poznaliśmy się w dziwnych okolicznościach. Na początku to była po prostu chęć pisania bloga... na samym początku, a potem to poszło w takim kierunku, że byłeś jedną osobą, której mogłem mówić pewne rzeczy, do teraz tak zresztą jest. Nie da się ukryć, że znajomy, z którym mogę się często spotykać, wyrzucić mu frustrację no to całkiem inna sprawa, chociaż Tobie też nieraz wyrzucałem... Jak to tata kiedyś powiedział, czytając mojego bloga, że to była jak rozmowa ze mną. No cóż, rzeczywiście mógł to tak odebrać. Tak czy inaczej, w pewnych sytuacjach jesteś niezastąpiony... po za tym, nie ma możliwości, bym się na Tobie zawiódł... ;3
Subskrybuj:
Posty (Atom)